2350. "Służebnico pokorna"

na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com 2 dni temu
Mówimy, iż Maryja była pokorna. Ale czy tak naprawdę wiemy co to określenie oznacza? Na myśl przychodzi tutaj scena zwiastowania, kiedy Archanioł Gabriel oznajmił tej młodej, kilkunastoletniej dziewczynie, iż zostanie matką samego Boga. Maryja pewnie była tym zaskoczona, pewnie niedowierzała, być może myślała, iż wszystko to jej się przywidziało, przyśniło. Jak już pisałam, była zwyczajną dziewczyną z normalnymi emocjami i uczuciami. Kiedy sama uwierzyła w to, iż to właśnie ona została wybrana na Matkę Syna Bożego, zauważmy iż nie poszła tego ogłosić całemu światu. Poszła pomóc swojej krewnej Elżbiecie, która a także była przy nadziei. Ale gdy weszła do domu Elżbiety i Zachariasza, też nie zrobiła tego z okrzykiem: "Jestem w ciąży!". To Elżbieta sama oznajmiła to młodszej kuzynce. Potem, kiedy urodziła Dziecię też specjalnie tego nie rozpowiadała, raczej dxziwiła się na przybycie Trzech Króli, czy też na słowa Symeona i Anny usłyszane w Świątytni. Nie mówiła o tym, ale "Chowała te wspomnienia w swoim sercu".
Pokora Maryi nie polegała na wiecznym uniżaniu się i swoich zasług. Ona znała swoją wartość i swoje miejsce w szeregu. Jej pokora polegała na niewychylaniu się poza nie i ufności w Boży Plan. Jej pokora to także naturalna chęć pomocy i służeniu, tak samo Bogu, jak i innym ludziom. Przecież po zwiastowaniu mogła poczuć się tak ważna, iż odpuściłaby sobie pieszą podróż w góry do Elżbiety. choćby tak po ludzku mogłoby coś jej się stać, mogłaby poronić. Czy i nas, ludzi XXI wieku, jeżdżących samochodami, byłoby stać na taki gest? Nie uważała się za najlepszą, chociaż została wyróżniona przez Boga, bo zdawała sie sprawę z tego, iż przyjdzie ktoś od niej lepszy. Dlaczego więc my gardzimy tymi, którzy są od nas gorsi i zazdrościmy tym, którzy są lepsi. Dobrze to widziałam podczas niejednego konkursu. Zwłaszcza u tych, którzy raczej znajdowali się na podium, a nie poza nim. Była ufna Bogu,, temu, iż On przy niej jest i zawsze będzie w trudnych momentach. Dlatego nie bała się przyjąć kolejnych zadań i odpowiedzialności za nie.
Czym zatem jest pokora? To nie uniżenie się przed wszystkimi i bycie na samym końcu, ale świadomość swoich mocnych stron i miejsca w szeregu. To nie wycofywanie się z zadań ze strachu przed niepowodzeniem, ale branie takich obowiązków, które są zgodne z naszymi predyspozycjami, a w razie problemów z ich wykonaniem - poproszenie o pomoc. To nie nieustanne udowadnianie, iż jest się najlepszym we wszystkim, bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy od nas, ale uznanie swoich wad i niedoskonałości i pogodzenie się z nimi. To nie wznoszenie wciąż siebie na piedestał, ale też innych. To drobne gesty, uśmiechy, dobre słowo względem innych, zwłaszcza tych słabszych i "bardziej wykluczonych". To bycie najlepszą wersją samego siebie nie w oczach ludzi, a Boga. Jak wiecie, pracuję z młodzieżą, również tą przygotowującą się do bierzmowania. I widzę jak bardzo chcą zaistnieć w internecie, jak bardzo chcą być popularnii, jak liczą się polubienia ich wpisów w sieci... Dlaczego w takim samym stopniu nie chcą, aby liczyły się ich dobre uczynki w oczach Boga? Przecież ta ziemska sława kiedyś przeminie, zaś boska będzie trwać na wieki.
I teologiczne rozważanie
"Służebnico pokorna - pokój światu daj".
Idź do oryginalnego materiału