Unia zakazuje 31 mięsnych nazw na produktach roślinnych. Wśród nich kurczak, boczek i stek

zdrowienapoziomie.pl 8 godzin temu

Producenci roślinnych zamienników mięsa stracą prawo do używania 31 określeń zarezerwowanych dla wyrobów pochodzenia zwierzęcego — rozporządzenie w tej sprawie opublikowano w lipcu 2026 roku, a na dostosowanie opakowań branża dostała trzyletni okres przejściowy.

Na liście zakazanych nazw znalazły się gatunki zwierząt i rodzaje mięsa: wołowina, cielęcina, wieprzowina, drób, kurczak, indyk, kaczka, gęś, jagnięcina, baranina, mięso owcze i kozina. Do tego dochodzą części anatomiczne oraz elementy rozbioru tuszy — pierś, udko, podudzie, skrzydełko, polędwica, polędwiczka, schab, żeberka, łopatka, golonka, łata, mostek, antrykot, udziec, wątróbka — a także określenia przetworów i konkretnych wyrobów: boczek, stek, stek z kością oraz kotlet z kością.

Spór ciągnie się od dekady

Nazewnictwo roślinnych odpowiedników nabiału uregulowano dużo wcześniej: producenci napojów owsianych czy sojowych nie mogą używać słów „mleko” i „ser”. Status roślinnego „mięsa” pozostawał nierozstrzygnięty. Sześć lat temu Parlament Europejski uznał, iż określenia w rodzaju „wegański burger” nikogo nie wprowadzają w błąd. niedługo potem pojawił się projekt zakazujący stosowania słów „wołowina”, „wieprzowina” i „kurczak” na wyrobach roślinnych.

Gdy sprawa wróciła do Parlamentu Europejskiego w 2025 roku, europosłowie przegłosowali poprawkę poszerzającą wykaz o „burgera”, „stek” i „kiełbasę”. W finalnej wersji rozporządzenia burger, kiełbasa oraz szynka rozumiana jako wędlina przez cały czas pozostają dozwolone.

Branża mięsna chce więcej

Wykaz nie ma charakteru zamkniętego. Przedstawiciele sektora mięsnego zabiegają o dopisanie do niego kolejnych określeń, które dziś wciąż można legalnie umieszczać na roślinnych opakowaniach — burgerów i hamburgerów, kiełbas i kiełbasek, nuggetsów oraz szynki jako wędliny.

Argumentacja producentów mięsa sprowadza się do ryzyka pomyłki: ich zdaniem mięsne nazwy na wyrobach z soi, grochu czy pszenicy mogą wprowadzać kupujących w błąd. Firmy z branży roślinnej i organizacje konsumenckie odpowiadają, iż badania takiego problemu nie potwierdzają, a znajome określenia ułatwiają orientację przy półce i szybszy wybór produktu o oczekiwanej konsystencji i zastosowaniu kulinarnym.

Zmiana najmocniej dotknie wegetarian i wegan, którzy po zakończeniu okresu przejściowego będą szukać zamienników opisanych zupełnie nowymi, dopiero wymyślonymi przez producentów nazwami. Koszty przeprojektowania etykiet i kampanii informacyjnych spadną na wytwórców żywności roślinnej.

Idź do oryginalnego materiału