Samsung Galaxy Watch Ultra2 – smartwatch, który chce być zegarkiem sportowym

bieganie.pl 2 dni temu
Zdjęcie: samsung


Samsung Galaxy Watch Ultra2 to interesujące urządzenie z jednego zasadniczego, chociaż banalnego powodu: próbuje połączyć dwa światy, które przez lata rozwijały się trochę obok siebie. Z jednej strony mamy pełnoprawny smartwatch z: LTE, aplikacje, płatności, muzykę, powiadomienia, rozmowy, usługi Google, rozbudowany ekran AMOLED i Wear OS. Z drugiej – Samsung coraz mocniej próbuje wejść na terytorium zaawansowanych zegarków sportowych. Dostajemy więc dwuzakresowy GPS L1+L5, barometr, kompas, rozbudowane monitorowanie tętna, spersonalizowane strefy HR, Running Coach, analizę obciążenia treningowego, prowadzenie po trasach GPX, funkcje trailowe, rozbudowany monitoring snu i regeneracji, a choćby wskaźniki takie jak Vascular Load czy Energy Score.

I właśnie dlatego sam na początku postawiłem sobie pytanie Czy Galaxy Watch Ultra2 jest dobrym smartwatchem?” Praktycznie od razu zorientowałem się, iż nie jest to dobre pytanie, bo na nie odpowiedź jest banalna i krótka – tak. Natomiast znacznie ciekawsze jest bardziej rozbudowane pytanie: „Czy jest wystarczająco dobrym zegarkiem sportowym dla biegacza, żeby zastąpić wyspecjalizowany komputer treningowy?” Tutaj odpowiedź robi się znacznie bardziej skomplikowana, ale zapraszam do szczegółów moich testów i wniosków po testach tego smart’nego cudu techniki.

Pierwszy kontakt z zegarkiem, może trochę nieśmiały, bo jeszcze nie zdążyłem rozkminić choćby podstawowych funkcji. Ja – pewnie jak większość użytkowników instrukcję zostawia w pudełku, a uruchomienie sprzętu odbywa się na zasadzie: … który guzik zadziała. Po pełnym naładowaniu zegarka założyłem go na rękę i już po pierwszych kilkudziesięciu metrów spaceru, bo właśnie musiałem wyjść z biura i załatwić kilka spraw, zegarek automatycznie wykrywa czynność – w tym przypadku marsz i także automatycznie zaczyna się zapis tej aktywności.

Ciekawe rozwiązanie, które coraz częściej zaczyna pojawiać się na rynku gadżetów sportowych. Dla pewności przetestowałem tą funkcjonalność w Ultra 2 przy bieganiu i siłowni – to działa.

Konstrukcja – 61,5 grama technologii

Ultra2 nie jest małym i dyskretny zegarkiem. Po założeniu na rękę czuć jego wagę i wielkość. Korpus ma wymiary: 47,4 × 47,1 × 10,7 mm, a jego masa bez paska wynosi 61,5 g. Mamy tytanową konstrukcję, szafirowe szkło, odporność 10 ATM (czyli wodoszczelność na głębokość ok 100m) i IP69K (odporność na strumienie wody pod wysokim ciśnieniem) oraz zgodność z MILSTD-810H (odporność konstrukcji na określone trudne warunki środowiskowe). Samsung deklaruje również zgodność z normą EN13319 i funkcje nurkowe do 40 metrów.

To wszystko oznacza, iż jest to duży zegarek i noszony na szerokim nadgarstku wygląda naturalnie. Na drobnym może przypominać urządzenie, którym równie dobrze można mierzyć trening, odbierać telefon i w razie potrzeby sterować niewielkim satelitą. Dla biegacza masa ma znaczenie nie tylko estetyczne. Podczas spokojnego biegu 61,5 g nie stanowi problemu, ale przy interwałach i dużej pracy ramion ciężki korpus może zwiększać ruch zegarka względem skóry. A ruch względem skóry jest jednym z czynników utrudniających pracę optycznego sensora HR. Z drugiej strony duża konstrukcja daje miejsce na sporą baterię, bardzo jasny ekran i solidny zestaw sensorów i to wydaje się świadomym kompromisem i wyborem.

Ekran – 5000 nitów ma sens podczas biegania

Ultra2 otrzymał 1,5-calowy Super AMOLED o rozdzielczości 498 × 498 pikseli, chroniony szkłem szafirowym. Maksymalna deklarowana jasność sięga aż 5000 nitów. I tutaj jakość smartwatcha jest bardzo konkretna. Podczas treningu ekran jest czytelny, kolorowy i może prezentować sporo informacji jednocześnie. Szczególnie dobrze sprawdza się podczas nawigacji. Na szlaku kolorowa mapa czy wskazówki dotyczące przebiegu trasy są po prostu wygodne i bardzo dobrze widoczne.

Niestety nie oznacza to jednak automatycznie, iż interfejs treningowy jest wybitny i lepszy niż w wyspecjalizowanym zegarku sportowym. Ładniejszy ekran nie zawsze oznacza lepszy interfejs treningowy. Podczas biegania interwałów nie potrzebuję efektownych animacji ani pięknie wyglądających wykresów. Potrzebuję jednego spojrzenia na nadgarstek i natychmiastowej odpowiedzi na trzy podstawowe pytania: jak gwałtownie biegnę, jakie mam tętno i ile zostało do końca odcinka. jeżeli widzę 3:42/km, 158 bpm i 620 m do końca, wszystko jest jasne – mogę wrócić do biegania, zamiast zastanawiać się, gdzie na ekranie ukryła się potrzebna informacja.

I właśnie tutaj klasyczny zegarek sportowy przez cały czas ma przewagę. Nie dlatego, iż jego ekran jest lepszy – często jest wręcz przeciwnie, ale dlatego, iż cały interfejs został zaprojektowany przede wszystkim z myślą o obsłudze podczas wysiłku. Dane mają być duże, czytelne i dostępne natychmiast, również wtedy, gdy biegnę mocny interwał i moje zdolności poznawcze chwilowo ograniczają się do „tempo, tętno czy dystans.

Samsung ma znacznie trudniejsze zadanie. Musi być jednocześnie zegarkiem, telefonem, urządzeniem zdrowotnym, centrum powiadomień, nawigacją i trenerem sportowym. I choć robi to bardzo dobrze, podczas wymagającego treningu okazuje się, iż wyspecjalizowany zegarek sportowy przez cały czas potrafi zrobić jedną rzecz lepiej: pokazać dokładnie to, czego potrzebuję, dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebuję.

Przyciski – w sporcie fizyczne sterowanie przez cały czas wygrywa

Galaxy Watch Ultra2 ma trzy fizyczne przyciski, w tym charakterystyczny Quick Button. Osobiście uważam, iż jest to bardzo dobra decyzja. Dotykowy ekran jest świetny podczas siedzenia przy biurku. Trochę gorzej zachowuje się, gdy pada deszcz, mamy mokre, zapocone dłonie czy biegniemy interwał po 3:30/km> Nie wspomnę już o bieganiu w zimie, gdzie mamy rękawiczki albo jesteśmy na 35. kilometrze maratonu i precyzja ruchów dłoni nie należy już do naszych największych talentów.

Dlatego możliwość fizycznego sterowania treningiem jest dla mnie bardzo istotna. Jednocześnie Ultra2 przez cały czas nie daje tak mocno „przyciskowego” doświadczenia jak najbardziej sportowo zorientowane zegarki, gdzie praktycznie całą obsługę treningu można przeprowadzić bez dotykania ekranu.

GPS – L1+L5, Samsung zaczyna grać poważnie

Dla biegacza to prawdopodobnie jedna z najważniejszych części całej konstrukcji. Galaxy Watch Ultra2 obsługuje dwuzakresowy GNSS L1+L5 oraz systemy GPS, GLONASS, Galileo, BeiDou i QZSS, a L5 jest szczególnie istotne w trudnych środowiskach: między wysokimi budynkami, w lesie, w górach, w dolinach i wąwozach. W takich miejscach sygnał satelitarny może odbijać się od budynków i innych przeszkód, co prowadzi do niewielkich błędów w wyznaczaniu pozycji. Trzeba jednak przyznać, iż pod względem dokładności lokalizacji Samsung w ostatnich generacjach zrobił bardzo duży krok naprzód.

Postanowiłem sprawdzić to w praktyce w dwóch różnych, ale dobrze kontrolowanych warunkach. Pierwszym była miejska pętla o długości dokładnie 4 km, wcześniej zmierzona kółkiem pomiarowym. Drugim – warunki niemal laboratoryjne, czyli stadion lekkoatletyczny. Tak, wiem – na stadionie mamy dokładnie wymierzony 400-metrowy tor, więc korzystanie z GPS-u do pomiaru dystansu nie ma większego sensu. W tym przypadku chodziło jednak właśnie o stworzenie powtarzalnych warunków, w których mogłem łatwo sprawdzić, jak wskazania zegarka mają się do rzeczywistego dystansu.

Przy standardowym profilu Bieganie wyniki były dobre, choć nie idealne. Na każdym 400-metrowym okrążeniu zegarek dodawał około 3 metrów. Nie jest to duży błąd, ale przy kolejnych okrążeniach oczywiście zaczyna się kumulować. Po przełączeniu na profil Bieganie po torze było nieco lepiej. Zapis śladu na mapie stał się wyraźnie gładszy i lepiej pokrywał się z rzeczywistym przebiegiem toru. przez cały czas występowała jednak niewielka tendencja do zawyżania dystansu – w moich pomiarach było to około 2 metrów na okrążenie.

Czy to problem? Dla zdecydowanej większości biegaczy – nie. Zarówno dokładność pomiaru dystansu, jak i jakość zapisywanego śladu GPS stoją już na poziomie spokojnie wystarczającym do codziennego treningu. Różnice zaczynają mieć znaczenie przede wszystkim wtedy, gdy świadomie próbujemy złapać zegarek na błędzie – na przykład każąc mu przez kilka kilometrów mierzyć dystans na idealnie wymierzonym, 400-metrowym owalu.

Na miejskich alejkach sytuacja wyglądała bardzo podobnie. Dobrym punktem odniesienia były automatyczne okrążenia LAP ustawione co 1 km – zarówno w Galaxy, jak i w moim standardowym zegarku sportowym. Dodatkowo mogłem porównać wskazania obu urządzeń z trasą, którą wcześniej dokładnie zmierzyłem i oznaczyłem, więc wiedziałem, gdzie rzeczywiście wypada każdy kolejny kilometr.

Przez pierwsze 3-4 km różnice pomiędzy zegarkami były praktycznie pomijalne. Momenty rejestrowania kolejnych kilometrów wypadały bardzo blisko siebie, a niewielkie przesunięcia można było równie dobrze przypisać różnicy w chwili uruchomienia obu urządzeń czy minimalnie innemu torowi biegu. W takich warunkach Galaxy radził sobie naprawdę dobrze i trudno było mieć większe zastrzeżenia zarówno do pomiaru dystansu, jak i powtarzalności wskazań. Z czasem pokonywania kolejnych kilometrów i zbliżeniu się do około 12 km różnice zaczynały się zwiększać. Co ciekawe, przez cały czas były one naprawdę małe. Samsung zakończył pomiar z odchyleniem około 7-8 metrów, natomiast mój referencyjny zegarek sportowy pomylił się o około 2 metry w przeciwną stronę.

W praktyce mówimy więc o różnicach, które na dystansie około 12 km są niemal kosmetyczne. Co ważniejsze, błąd nie narastał gwałtownie wraz z każdym kolejnym kilometrem, a wskazania obu urządzeń przez większość treningu pozostawały bardzo zbliżone. Dla mnie jest to znacznie ważniejsze niż idealne trafienie w dystans co do pojedynczego metra. W końcu biegacz podczas treningu potrzebuje przede wszystkim powtarzalnego i przewidywalnego pomiaru, a nie geodezyjnego certyfikatu trasy po każdym niedzielnym wybieganiu.

Optyczny pomiar tętna – dużo lepiej niż można się spodziewać

Ultra2 wykorzystuje rozbudowany zestaw sensorów obejmujący optyczny pomiar HR, elektryczny sensor serca, temperaturę, BIA, SpO2, akcelerometr, żyroskop, kompas i barometr. Dla biegacza najważniejszy jest oczywiście HR i tutaj pierwsze wyniki są naprawdę interesujące. W teście podczas biegu zawierającego 8 km biegu steady oraz 10 rytmów technicznych na dystansie 200 m w wysokiej intensywności wartości były następujące:

Na odcinku STEADY średnia wartość: 153 bpm – pas piersiowy vs. 152 bpm – Galaxy Watch Ultra2.

Uważam, iż jest to świetny wynik. Co ważniejsze, optyczny sensor dobrze śledził również wzrosty i spadki HR podczas interwałów, może bez zegarmistrzowskiej precyzji, ale w miarę akceptowalnie.

Na odcinkach rytmów technicznych, średnia wartość: 155 bpm – pas piersiowy vs. 156 bpm – Galaxy Watch Ultra2.

To także bardzo dobry rezultat, ale nie zmienia podstawowej zasady: PPG pozostaje PPG. Przy spokojnym biegu może być znakomite. Przy tempie progowym może być bardzo dobre. Przy krótkich interwałach, sprincie, zimnej skórze albo treningu siłowym mogą pojawiać się opóźnienia i błędy. Ten sam test wykazał zresztą większe problemy podczas treningu uzupełniającym – treningu siłowym. Dlatego zaawansowany biegacz przez cały czas powinien patrzeć na możliwość korzystania z zewnętrznego sensora HR jako istotny element systemu treningowego.

Running Coach – Samsung zaczyna rozumieć trening

Jedną z ciekawszych funkcji dla biegaczy okazuje się Running Coach. Najpierw wykonujemy około 12-minutowy test biegowy, na podstawie którego system ocenia poziom sprawności w skali 1–10. Następnie generowany jest spersonalizowany program treningowy trwający około 3-5 tygodni, obejmujący cele od 5 km przez 10 km i półmaraton aż po maraton. Podczas treningów zegarek może dostarczać wskazówek dotyczących tempa i stref tętna. Ale tu duża uwaga – trzeba to wykonać z dużą starannością i dokładnością, bo błędnie wykonany test generuje wartości, które potrafią zadziwić, no i także zwracam uwagę już jako trener – choćby w 5 tygodni nie da się przygotować do półmaratonu, a tym bardziej do maratonu.

Dla początkującego biegacza to wartościowa funkcja, ale dla bardziej zaawansowanego to tu zaczynają się schody. Po pierwsze – zaawansowany biegacz nie potrzebuje podpowiedzi „Jaki trening zrobić jutro?”, potrzebuje całego kontekstu: mikrocyklu, obciążeń krótko- i długoterminowych, specyfiki zawodów, do których się przygotowuje, periodyzacji obciążeń, proporcji bodźców, czasu i jakości regeneracji, historii objętości i co najważniejsze reakcji organizmu na konkretne jednostki.

I właśnie w tym zakresie danych wyspecjalizowana wiedza trenera przez cały czas ma przewagę. Samsung zrobił ogromny krok od „smartwatcha, który potrafi rejestrować bieganie” do smartwatcha, który zaczyna rozumieć i analizować trening, ale to jeszcze nie dokładnie to samo co kompletny ekosystem treningowy.

Dzienne obciążenie cardio – jeden z ważniejszych kroków Samsunga

Ciekawa jest funkcja Daily Cardio Load. Jest to system, który śledzi intensywność i obciążenie aktywności, pokazując docelowy zakres dziennego obciążenia, wykonany postęp i skumulowane obciążenie. Samsung sam zaznacza, iż metryka jest szczególnie przydatna przed i po treningu. Powinna pomóc zdecydować, czy realizować zaplanowany wysiłek, czy ograniczyć obciążenie i postawić na regenerację.

To kierunek bardzo dobrze znany użytkownikom bardziej zaawansowanych zegarków sportowych i osobom, które trenują samodzielnie bez trenera. Na pewno z tej perspektywy bardzo przydatny. Samo stwierdzenie: „dzisiaj przebiegłeś 15 km” jest mało interesujące. Sedna nabiera wiedza: „jak duży bodziec treningowy stanowiło te 15 km i jak wpisuje się on w twoje ostatnie dni treningowe?” Samsung zaczyna odpowiadać właśnie na to drugie pytanie, jednakże osobiście nie mam przekonania, czy dokonuje tego trafnie, bo mam wrażenie, iż nie uwzględnia wszystkich zmiennych.

Energy Score – odpowiedź Samsunga na gotowość treningową

Ultra2 analizuje aktywność z poprzedniego dnia, sen oraz nocne sygnały sercowo-naczyniowe, po czym po obudzeniu – rano generuje Energy Score. Sam pomysł jest prosty: czy dzisiaj cisnąć, czy może jednak odpuścić? Dla niezorientowanego biegacza, który nie czuje jeszcze dobrze swojego organizmu, ma to sens. Tu przykład: o ile plan przewiduje 6 × 1 km na progu, ale zegarek widzi słaby sen, gorsze parametry nocne i duże wcześniejsze obciążenie, informacja o obniżonej gotowości może być cenna. I to jest problem wszystkich takich systemów i jest on identyczny – bo jest to algorytm, nie trener stojący obok. Dlatego Energy Score traktowałbym jako kolejny punkt danych, a nie polecenie treningowe.

Sen i regeneracja

Samsung bardzo mocno rozwija analizę snu. Ultra2 monitoruje m.in.: czas i strukturę snu, tętno, SpO2, temperaturę, nocne parametry fizjologiczne, a następnie wykorzystuje je w systemach Energy Score i Sleep Coaching. Można wnioskować, iż wszyscy producenci zegarków działają w zbliżony sposób. Dla sportowca nocne dane mają ogromne znaczenie, a problem Ultra2 jest bardziej banalny – trzeba z nim spać. 61,5-gramowy korpus o szerokości 47 mm nie jest czymś, o czym każdy zapomni pięć sekund po położeniu się do łóżka. Tutaj duża konstrukcja zaczyna działać przeciwko idei całodobowego trackingu.

Vascular Load, ECG, ciśnienie i inne funkcje zdrowotne

Ultra2 jest znacznie bardziej „zdrowotnym komputerem na nadgarstku” niż klasyczny zegarek sportowy. Tylko po co? Samsung oferuje m.in.: EKG, monitorowanie ciśnienia tętniczego – zależnie od rynku i konfiguracji, SpO2, BIA i analizę składu ciała, temperaturę skóry, Vascular Load, Antioxidant Index, AGEs Index, monitorowanie cyklu, Heart Health Score.

I tutaj Galaxy Ultra2 ma bardzo ciekawą filozofię. Wyspecjalizowany zegarek sportowy przede wszystkim pokazuje użytkownikowi „Jak trenujesz?”, a Samsung coraz dokładniej: „Jak funkcjonujesz jako człowiek?” Dla kogoś, kto nie przygotowuje się do złamania 2:50 w maratonie, ale chce jednocześnie kontrolować aktywność, sen, zdrowie, masę ciała i codzienne zachowania, to może być choćby bardziej wartościowe, ale jak dla mnie większość tych danych jest niestety w pełni bezużyteczna. Traktowałbym je wyłącznie jako bardzo fajny, ale mało użyteczny dodatek. Jednakże wychodząc z założenia, czy lepiej coś mieć, czy czegoś nie mieć – to choćby jak nie wykorzystamy danej funkcji, to warto ją mieć.

BIA – skład ciała z nadgarstka

Jedną z nietypowych funkcji jest analiza impedancji bioelektrycznej. Zegarek może szacować m.in. skład ciała. To interesujące narzędzie do obserwowania trendów, ale nie traktowałbym pojedynczego wyniku jako laboratoryjnego pomiaru procentowej zawartości tłuszczu, a wręcz przeciwnie. Nawodnienie, pora dnia, jedzenie i trening mogą wpływać na wynik tych pomiarów. Znacznie sensowniejsze jest mierzyć się regularnie w podobnych warunkach i obserwować trend. Dla biegacza kontrolującego masę ciała przed sezonem startowym może być to użyteczne.

Trail running – Ultra2 robi się znacznie ciekawszy

Samsung także wyraźnie rozwija Ultra2 także w stronę biegania terenowego. Możemy załadować trasę GPX, korzystać z prowadzenia po trasie, GPS w czasie rzeczywistym oraz informacji dotyczących wzniesień. Samsung dodał również wskazówki związane z podbiegami oraz przypomnienia o nawodnieniu. Tu przyznam, iż pomiar wzniesienia trochę pozostało do dopracowania, bo wskazania odbiegają od rzeczywistości. Ale przyznam też, iż ta funkcja jest ciekawa.

Na zwykłym 10-kilometrowym biegu miejskim mapa jest miłym dodatkiem, ale już na trzygodzinnym biegu po nieznanym szlaku staje się funkcją realnie wpływającą na bezpieczeństwo. Samsung deklaruje około 20 godzin pracy na GPS, a przy korzystaniu z GPX około 16 godzin we właściwym trybie oszczędzania energii podczas ćwiczeń. Przyznam, iż przy ustawieniu wszystkich pomiarów tej wartości nie byłem w stanie uzyskać. Akumulator zegarka rozładował się już po niespełna 15 godzinach.

W rzeczywistości na maraton? – bez problemu. Na 50 km? – w większości przypadków również. Na bardzo długie ultra? Tutaj wyspecjalizowany zegarek outdoorowy przez cały czas ma przewagę.

Bateria – ogromny postęp, ale fizyki nie oszukamy

Ultra2 ma baterię 800 mAh. Samsung deklaruje do: 80 godzin typowego użytkowania bez Always-On Display, 60 godzin z AOD. Do tego dochodzi szybkie ładowanie – producent deklaruje do około 40% w 30 minut. To dane katalogowe, a jak jest w rzeczywistości?!

Ogólne użytkowanie Ultra 2 w codziennym ok dwugodzinnym treningu i monitoringu wszystkich parametrów daje możliwość pracy przez około 3,5 dnia. To dla mnie z jednej strony największa słabość, bo jestem przyzwyczajony do zegarka, który ładuję maksymalnie raz w tygodniu, ale w porównaniu do innych smart watchy nie wygląda to źle. Rzekłbym, iż to znakomity wynik jak na rozbudowany smartwatch z LTE i ekranem AMOLED.

Jeśli spojrzymy oczami ultrabiegacza, perspektywa się zmienia. Ultra 2 nie jest już idealnym rozwiązaniem dla tej grupy biegaczy, a raczej interesujący gadżet. Wyspecjalizowany zegarek sportowy nie musi utrzymywać pełnego systemu Wear OS, obsługiwać aplikacji, LTE, animowanego AMOLED-u i dziesiątek usług działających w tle, ale są też i takie, które to wytrzymują. Podchodząc realnie Ultra2 ma świetną baterię jak na smartwatch. Nie ma ekstremalnej baterii jak na zegarek ekspedycyjno-sportowy.

Wear OS – największa przewaga i największa wada jednocześnie

I tutaj dochodzimy do sedna Galaxy Watch Ultra2. Wear OS – to właśnie system operacyjny sprawia, iż Ultra2 potrafi rzeczy, których typowy zegarek sportowy nie potrafi albo wykonuje je znacznie mniej elegancko. Mamy aplikację, muzykę, płatności, mapy, powiadomienia, rozmowy, choćby możemy odpalić od razu STRAVĘ, mamy także integrację z usługami Google oraz asystenta AI.

Oczywiście tu jest warunek, iż musimy mieć wykupiony eSIM. Wtedy możemy wyjść pobiegać bez telefonu i przez cały czas pozostać połączeni ze światem i dla sporej części biegaczy jest to interesujące rozwiązanie. Nie jest co prawda jedyne na rynku i nie jest nowością, ale na pewno jest to superfunkcjonalność. Tu także pojawia się kolejna niedoskonałość. Większość zaawansowanych funkcji wymaga albo eSIM, albo podłączenia z telefonem (Samsung). To rodzi spore ograniczenia, a szczególnie dla osób pracujących na innych ekosystemach telefonicznych może choćby wiązać się z koniecznością zamiany telefonu.

Właśnie w tym momencie pojawia się największa różnica względem wyspecjalizowanego zegarka sportowego. Zegarek projektowany dla biegacza jest przede wszystkim narzędziem treningowym, które przy okazji ma funkcje smartwatcha. Galaxy Watch Ultra2 jest odwrotnością. Jest bardzo zaawansowanym smartwatchem, który nauczył się być całkiem poważnym zegarkiem treningowym.

Początkujący biegacz

Jeżeli ktoś zaczyna biegać i ma telefon z Androidem, Ultra2 może być wręcz przesadnie kompletnym urządzeniem. Dostaje wtedy GPS, tętno, strefy HR, Running Coach, plan pod 5 km, 10 km, półmaraton czy maraton, analizę snu, Energy Score, obciążenie cardio, nawigację, muzykę, LTE, Stravę. Czy potrzebuje czegoś więcej? Prawdopodobnie nie, a osobiście jestem przekonany, iż nie wykorzysta z świadomością choćby 1/10 tych funkcji.

Dla biegacza średniozaawansowanego – bardzo interesujący

Tutaj Ultra2 ma prawdopodobnie najwięcej sensu. Osoba biegająca 3–5 razy w tygodniu, startująca w zawodach na 10 km, półmaratonie czy maratonie dostaje praktycznie wszystkie podstawowe informacje potrzebne do prowadzenia treningu. Może zrobić interwały, może kontrolować HR, może śledzić trasę, może analizować sen. Może obserwować obciążenie, może korzystać z planu treningowego. A po treningu zegarek nie staje się tylko drogim stoperem leżącym na biurku, tylko wraca do roli smartwatcha.

Dla zaawansowanego biegacza – tutaj zaczynają się kompromisy

Załóżmy jednak 60–120 km tygodniowo. Dwa akcenty, długie wybiegania, maraton na wynik, pas HR, dokładnie zaplanowane mikrocykle i kontrola zmęczenia oraz analiza obciążeń. Wtedy Ultra2 przez cały czas da się używać, ale wyspecjalizowany zegarek sportowy zaczyna być bardziej naturalnym narzędziem. Nie dlatego, iż Samsung źle mierzy GPS, nie dlatego, iż HR jest zły. Podczas biegania pierwsze wyniki również wyglądają bardzo mocno. Według mojej opinii problemem jest raczej głębokość całego środowiska treningowego. To trochę jak różnica między bardzo dobrym SUV-em a samochodem terenowym. SUV pojedzie w teren zaskakująco daleko. Ale jeżeli codziennie jeździsz wyłącznie po górach, w końcu docenisz narzędzie zbudowane właśnie do tego.

A o ile nie biegasz?

I tutaj paradoksalnie Ultra2 robi się jeszcze ciekawszy. Moim zdaniem Galaxy Watch Ultra2 nie jest przede wszystkim zegarkiem dla biegacza. Jest zegarkiem dla bardzo aktywnego użytkownika technologii. Kogoś, kto biega, jeździ na rowerze, chodzi po górach, ćwiczy na siłowni, podróżuje, chce monitorować sen i zdrowie, korzysta z aplikacji, słucha muzyki, chce LTE, płaci zegarkiem, odbiera wiadomości, a od czasu do czasu potrzebuje nawigacji. Dla takiej osoby Ultra2 może mieć więcej sensu niż wyspecjalizowany zegarek sportowy.

Dla rowerzysty

Ultra2 jest interesujący również dlatego, iż Samsung deklaruje możliwość bezpośredniego łączenia zegarka z kompatybilnymi czujnikami rowerowymi i prezentowania m.in. kadencji, mocy i prędkości obok HR. Dla rekreacyjnego i średniozaawansowanego kolarza to sporo, ale podobnie jak u biegaczy dla zawodnika korzystającego z rozbudowanego komputera rowerowego zegarek będzie raczej urządzeniem uzupełniającym.

Dla turysty i osoby chodzącej po górach

W zastosowaniach turystycznych i górskich Galaxy Watch Ultra2 pokazuje jedną ze swoich najmocniejszych stron. Duży i niezwykle jasny ekran bardzo dobrze sprawdza się w terenie, gdzie czytelność w pełnym słońcu ma znacznie większe znaczenie niż przy codziennym użytkowaniu zegarka. Do tego dochodzi zestaw funkcji, którego trudno nie docenić podczas wędrówek: dwuzakresowy GPS L1+L5, barometr, kompas, obsługa tras GPX i nawigacja. Całość uzupełniają LTE, funkcja SOS oraz wykrywanie upadku. W połączeniu z solidną konstrukcją i dobrą baterią otrzymujemy zegarek, który nie tylko rejestruje aktywność, ale rzeczywiście może pełnić rolę elektronicznego towarzysza wyprawy.

Na weekendowe wyjazdy, całodniowe wędrówki czy kilkudniowe aktywności outdoorowe jest to bardzo mocny i kompletny zestaw. Dopiero kiedy zaczynamy mówić o naprawdę długich wyprawach bez dostępu do ładowania, przewagę odzyskują urządzenia projektowane przede wszystkim z myślą o ekstremalnie długim czasie pracy. To istotne rozróżnienie. Ultra2 nie jest zegarkiem ekspedycyjnym działającym tygodniami bez kontaktu z ładowarką. Zamiast tego oferuje znacznie szerszy zakres możliwości, co dla większości użytkowników będzie to kompromis zdecydowanie bardziej praktyczny.

Dla osoby trenującej siłowo

W przypadku treningu siłowego sytuacja robi się nieco bardziej skomplikowana. Samsung Health oferuje szeroki wybór aktywności, a obecność BIA pozwala dodatkowo obserwować zmiany składu ciała i śledzić ich trend w dłuższym okresie. Dla osoby łączącej siłownię z bieganiem czy innymi formami aktywności jest to interesujące uzupełnienie całego ekosystemu zdrowotno-treningowego.

Problemem pozostaje jednak optyczny pomiar tętna podczas ćwiczeń siłowych. I nie jest to wyłącznie przypadłość Samsunga. Napinanie mięśni przedramienia, mocny chwyt sztangi lub hantli oraz dynamiczne ruchy nadgarstka tworzą trudne warunki dla pomiaru PPG. W testach Ultra2 właśnie podczas treningu oporowego pojawiały się większe odchylenia niż podczas biegania. pozostało kwestia czysto praktyczna. 47-milimetrowa koperta nie należy do dyskretnych. Podczas klasycznego treningu nie musi to przeszkadzać, ale przy kettlach, paskach treningowych czy niektórych ćwiczeniach wymagających mocnego zgięcia nadgarstka zegarek potrafi przypomnieć o swoich gabarytach. Ultra2 sprawdzi się więc na siłowni, ale trudno powiedzieć, żeby właśnie tam prezentował pełnię swoich możliwości.

Największe zalety Galaxy Watch Ultra2

Największą zaletę Ultra2 można zamknąć w jednym słowie: wszechstronność.

Samsungowi udało się połączyć bardzo rozbudowany zestaw sportowy z możliwościami prawdziwego smartwatcha, bez sprowadzania którejkolwiek z tych dwóch części wyłącznie do roli dodatku. Na pokładzie mamy GPS L1+L5, ekran osiągający 5000 nitów, Running Coach, personalizowane strefy tętna, Daily Cardio Load, Energy Score, rozbudowane monitorowanie snu, obsługę GPX, funkcje trailowe, LTE, Wear OS, 64 GB pamięci, szeroki zestaw sensorów zdrowotnych, tytanową konstrukcję, odporność 10 ATM/IP69K oraz baterię o pojemności 800 mAh.

Sama lista robi wrażenie, ale ważniejsze jest to, iż większość tych elementów tworzy spójną całość. Ultra2 może rano monitorować sen i regenerację, później poprowadzić trening biegowy, po południu obsługiwać płatności i powiadomienia, a podczas weekendowego wyjazdu przejąć rolę zegarka outdoorowego z nawigacją. I właśnie tutaj pojawia się jego największy argument: nie trzeba już wybierać pomiędzy smartwatchem a podstawowym zegarkiem sportowym, a Ultra2 zaskakująco skutecznie potrafi być jednym i drugim.

Największe wady

Nie oznacza to oczywiście, iż Samsung stworzył urządzenie pozbawione kompromisów. Pierwszym są masa i gabaryty. Sam korpus waży 61,5 g, a to wartość, którą trudno uznać za nieodczuwalną. W ciągu dnia można się do niej gwałtownie przyzwyczaić, ale podczas snu różnica względem mniejszych i lżejszych zegarków staje się znacznie bardziej zauważalna.

Drugim ograniczeniem pozostaje czas pracy na baterii. Jak na zegarek z Wear OS jest bardzo dobrze, szczególnie biorąc pod uwagę ekran, LTE i możliwości systemu. Perspektywa zmienia się jednak wtedy, gdy punktem odniesienia stają się wyspecjalizowane zegarki sportowe. Zaawansowany ultrabiegacz lub osoba wybierająca się na wielodniową wyprawę przez cały czas znajdzie urządzenia pracujące zdecydowanie dłużej.

Trzecim elementem jest ekosystem treningowy. Samsung Health rozwija się gwałtownie i z każdą generacją coraz poważniej wchodzi na teren zajmowany dotychczas przez marki sportowe. przez cały czas jednak pod względem głębokości analizy treningowej, prezentacji danych i narzędzi skierowanych do najbardziej zaawansowanych zawodników nie jest tak kompletnym środowiskiem jak platformy budowane od lat przede wszystkim wokół sportu.

Czwarta wada dotyczy funkcji zdrowotnych, ponieważ dostępność części z nich zależy od regionu, wykorzystywanej aplikacji oraz kompatybilnego telefonu. Kupując zegarek ze względu na konkretną funkcję zdrowotną, warto więc wcześniej sprawdzić jej dostępność.

Piąta wada jest mniej techniczna, a bardziej filozoficzna. Ultra2 potrafi robić tak dużo, iż czasami trzeba sobie przypomnieć, czego adekwatnie od niego oczekujemy. To urządzenie chce być jednocześnie zegarkiem sportowym, outdoorowym, zdrowotnym i pełnoprawnym smartwatchem. Dla jednych będzie to największa zaleta. Dla innych, argument przemawiający za bardziej wyspecjalizowanym sprzętem.

Subiektywna opinia testera

Samsung Galaxy Watch Ultra2 jest jednym z najciekawszych przykładów tego, jak gwałtownie zaciera się granica pomiędzy smartwatchem a zegarkiem sportowym. Jeszcze kilka lat temu podział był stosunkowo prosty. Smartwatch oferował efektowny ekran, aplikacje, płatności i powiadomienia. Zegarek sportowy odpowiadał dobrym GPS-em, rozbudowanymi treningami, długą pracą na baterii i analizą fizjologii. Ultra2 pokazuje, iż taki podział coraz bardziej zaciera rzeczywistość.

Samsung daje użytkownikowi dwuzakresowy GPS, bardzo dobry optyczny pomiar tętna podczas biegania, Running Coach, analizę obciążenia cardio, Energy Score, zaawansowane monitorowanie snu, GPX, funkcje trailowe i szeroki zestaw sensorów zdrowotnych. Jednocześnie nie każe rezygnować z LTE, aplikacji, muzyki, płatności ani całego środowiska Wear OS. Co ważniejsze, moje testy wskazują, iż zarówno GPS, jak i pomiar tętna podczas biegu osiągnęły poziom, którego nie trzeba już usprawiedliwiać dopiskiem „jak na smartwatch”. I być może właśnie to jest największą zmianą. Czy poleciłbym Ultra2 zawodnikowi biegającemu 100 km tygodniowo i przygotowującego się do maratonu na konkretny wynik?

Prawdopodobnie nie.

Przy takim profilu użytkownika zaczynają mieć znaczenie detale, które dla większości osób pozostają drugorzędne: sposób prezentacji obciążenia treningowego, planowanie sezonu, analiza regeneracji, wygoda obsługi podczas interwałów, integracja z zewnętrznymi czujnikami czy wreszcie czas pracy z GPS. Taki zawodnik więcej zyska na urządzeniu, którego interfejs, algorytmy, bateria i całe środowisko danych zostały podporządkowane przede wszystkim treningowi. Ale dla osoby biegającej ok. 30 km tygodniowo, startującej na 10 km czy półmaratonie, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. o ile chce ona mieć jeden zegarek do treningu, pracy, snu, podróży, muzyki, płatności, nawigacji i zwykłego codziennego życia – oczywiście przy wykupie karty eSIM, Ultra2 może okazać się znacznie bardziej racjonalnym wyborem niż wyspecjalizowany zegarek sportowy.

Bo największą zaletą tego modelu nie jest zwycięstwo w jednej konkretnej kategorii. Jest nią to, jak kilka trzeba poświęcić, aby otrzymać urządzenie dobre w niemal każdej z nich. I chyba właśnie tutaj leży największa siła Galaxy Watch Ultra2. Nie jest najlepszym zegarkiem wyłącznie do biegania. Jest natomiast bardzo mocnym kandydatem na jeden z lepszych zegarków dla biegacza, który poza bieganiem ma jeszcze życie. A to, mimo naszej skłonności do analizowania każdego kilometra, HRV, obciążenia treningowego i tempa progowego, zdarza się podobno całkiem często.

Idź do oryginalnego materiału