Bateria w telefonie zużywa się szybciej, jeżeli regularnie ładujemy urządzenie do pełna i rozładowujemy je niemal do zera. Akumulatory litowo-jonowe (Li-ion) i litowo-polimerowe (Li-Po), które montuje się dziś w telefonach, nie wymagają całkowitego rozładowania przed podłączeniem ładowarki — działają najlepiej, gdy poziom naładowania mieści się w przedziale od 20 do 80 procent.
Nawyk „formatowania” baterii pochodzi z czasów starszych telefonów komórkowych, w których pracowały ogniwa niklowo-kadmowe (NiCd) i niklowo-metalowo-wodorkowe (NiMH). Miały one tzw. efekt pamięci, a częste podładowywanie faktycznie skracało ich żywotność. Przy dzisiejszych ogniwach litowych zasada jest odwrotna: lepiej ładować częściej, ale krócej.
Cykle ładowania decydują o pojemności
Żywotność akumulatora liczy się w cyklach ładowania, czyli zużyciu 100 proc. pojemności i ponownym jej uzupełnieniu. Większość ogniw litowo-jonowych wytrzymuje od 300 do 800 cykli, a nowsze modele dochodzą choćby do tysiąca — zależy to między innymi od pojemności i konstrukcji baterii. Jeden cykl nie musi oznaczać jednego ładowania od zera do pełna: składa się na niego suma mniejszych porcji, na przykład 50 proc. plus 50 proc. albo 20 proc. plus 30 proc. plus 50 proc.
Po przekroczeniu tej liczby pojemność ogniwa spada, zwykle poniżej 80 proc. wartości fabrycznej. Telefon rozładowuje się wtedy zauważalnie szybciej, mimo iż sposób korzystania z niego się nie zmienił.

Producenci wbudowują w systemy funkcje ochronne. Tryb oszczędzania energii wycisza aplikacje działające w tle, obniża jasność ekranu, wyłącza usługi lokalizacyjne przy wygaszonym wyświetlaczu i dezaktywuje asystenta głosowego. Inteligentne ładowanie zatrzymuje z kolei proces na poziomie 80-85 proc. pojemności.
Co jeszcze zjada energię
Kondycja ogniwa to jedna sprawa, druga to codzienne przyzwyczajenia. Ekran ustawiony na maksymalną jasność i częste wybudzanie urządzenia pobierają najwięcej prądu. GPS, Bluetooth i Wi-Fi szukają sygnału oraz synchronizują dane także wtedy, gdy z nich nie korzystamy — jeżeli nie są potrzebne, można je wyłączyć w ustawieniach.
Aplikacje społecznościowe pobierają dane, odświeżają treści i wysyłają powiadomienia w tle. manualne zamykanie ich nie zawsze pomaga: na części urządzeń ponowne uruchomienie aplikacji pochłania więcej zasobów niż odświeżanie w tle. Skuteczniejsze bywa wyłączenie autoodtwarzania filmów, automatycznego pobierania i usług lokalizacyjnych oraz włączenie ograniczeń powiadomień i trybu oszczędzania danych mobilnych.
Słaby zasięg zmusza telefon do ciągłego szukania stabilnego sygnału, co przyspiesza rozładowanie — zdarza się to w podróży czy w górach. Bardzo niskie i bardzo wysokie temperatury zakłócają procesy chemiczne w ogniwie, podobnie działa przegrzewanie się urządzenia.








