IJHARS skontrolowała konserwy rybne. Błędy w oznakowaniu wykryto w 44,9 proc. partii

zdrowienapoziomie.pl 7 godzin temu

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych sprawdziła konserwy rybne i marynaty z ryb dostępne u producentów oraz w sklepach i wykryła nieprawidłowości w znacznej części badanych partii. Kontrola objęła łącznie 106 podmiotów, a najwięcej zastrzeżeń dotyczyło oznakowania produktów.

Błędy w oznakowaniu inspektorzy stwierdzili w 44,9 proc. skontrolowanych partii. Na etykietach brakowało pełnych wykazów składników, prawidłowo wyróżnionych alergenów oraz obowiązkowych informacji o wartości odżywczej. Zdarzało się, iż dane podawano w niewłaściwej kolejności albo bez wskazania, czy odnoszą się do produktu przed odsączeniem zalewy, czy po nim. IJHARS wytknęła też niejasne opisy składników, w tym brak informacji o formie ich przetworzenia oraz ogólne wskazanie rodzaju oleju bez podania, który faktycznie wykorzystano.

Co wykazały badania fizykochemiczne

Analizy laboratoryjne ujawniły nieprawidłowości w 32,2 proc. partii. Dotyczyły one różnic między deklarowaną a faktyczną zawartością tłuszczu, białka i soli. Kontrolerzy kwestionowali również masę netto, ilość poszczególnych składników oraz sposób opisania postaci ryby. Produkt oznaczony jako „tuńczyk jednolity” zawierał znaczące ilości kawałków i płatów. W części wyrobów wykryto kwas benzoesowy i jego sole, choć nie zostały zadeklarowane na opakowaniu.

Rzadziej zastrzeżenia odnosiły się do wyglądu samych produktów. Ze względu na nieodpowiednią barwę, teksturę, wygląd lub ułożenie płatów śledziowych zakwestionowano 2,7 proc. partii. Inspekcja zaznaczyła, iż również te cechy powinny odpowiadać temu, co producent deklaruje na opakowaniu.

Sardynki nie zawsze z Sardina pilchardus

IJHARS przypomina, iż nazwa produktu nie może wprowadzać konsumenta w błąd i powinna odpowiadać użytym surowcom oraz sposobowi produkcji, w tym informacji o rodzaju zalewy, marynowaniu czy postaci ryby. Inspekcja zwróciła uwagę na konserwy określane jako „sardynki” — taka nazwa nie zawsze oznacza, iż produkt powstał z gatunku Sardina pilchardus. o ile użyto innej ryby śledziowatej, na przykład śledzia lub szprota, producent musi podać jej nazwę rodzajową, łacińską oraz obszar połowu.

Na sklepowych stoiskach dominują gatunki budżetowe, takie jak mintaj, morszczuk czy panga, a większość z nich trafia do klienta w postaci głęboko mrożonych filetów. Spożycie ryb w Polsce wciąż odstaje od średniej europejskiej, co wynika między innymi z wysokich cen rynkowych oraz ograniczonego dostępu do świeżego towaru w głębi kraju.

Idź do oryginalnego materiału