Powrót do siebie po tym, gdy zostałaś mamą – czy to w ogóle możliwe?

mamasos.pl 6 godzin temu

Odnalezienie się w roli matki jest dla każdej kobiety olbrzymim wyzwaniem. To proces, który tak naprawdę nigdy się nie kończy i ewoluuje wraz z upływem czasu. Jak sobie w tym procesie pomóc? Jak nie ulegać wszechobecnej presji i przekonaniom, iż jesteśmy niewystarczające, wyjaśnia socjolog, mentorka i terapeutka holistyczna, Monika Hebda.

Presja i oczekiwania jakim poddawane są kobiety, zwłaszcza w czasach, gdy dzielimy się wyidealizowanymi obrazkami z sieci, jest nieprawdopodobnie duża. Jak odciąć się od tego, co nam nie służy i skupić na odkrywaniu siebie w nowej roli?

Monika Hebda : Stanie się najlepszą wersją siebie jest największa presją społeczną, ale też sami sobie zadajemy ten rodzaj bólu ulegając zewnętrznym bodźcom. Nie możemy odciąć się od tego co nam nie służy, możemy zbudować własny świat, oparty na naszych wartościach i tworzony na własnych warunkach. Nie mogę podjąć walki, bo każdy konflikt rodzi następny i wcale nie rozwiązuje naszych problemów.

Przede wszystkim należy zauważyć, iż role, które przyjmujemy, w tym wypadku bycie mamą, to doświadczenie uczenia się bycia jednym z pierwszych najbliższych opiekunów człowieka. I nie mam na myśli jedynie opiekuna w materii, ale przede wszystkim na poziomie ducha. Świat oddzielił ducha od materii, a to połączenie jest niebywale istotne. Gdybyśmy od dziecka byli uczeni praw natury, jej połączenia z nami, świat wyglądałby inaczej. Drzewo nie tłumaczy nasieniu, jak ma rosnąć. Ono po prostu trwa w swojej naturze.

Dzisiaj kobieta często przeżywa macierzyństwo w ogromnym napięciu. Z jednej strony istnieje biologiczny, naturalny proces – ciało rodzi, reorganizuje się hormonalnie, psychika przechodzi przez głęboką przebudowę. Z drugiej strony świat mówi, wróć gwałtownie do formy, bądź dobrą matką, rozwijaj karierę, nie narzekaj, zachowaj siebie, ale poświęć się całkowicie. To niemal niemożliwe do pogodzenia. Wiele kobiet nie pyta siebie, jak się czuje, tylko czy robię to wystarczająco dobrze. Próbujemy spełnić jakiś obraz siebie, który nie jest nasz. Cierpimy dlatego, iż nie staliśmy się kimś, kim wmówiono nam, iż powinniśmy być.

Najpierw trzeba sobie zadać pytanie, którą część siebie osądzam tak surowo, iż uwierzyłam, iż jestem niewystarczająca. Z mojego doświadczenia wiem, iż jest to niebywale głębokie, a z drugiej strony trudne do rozpoznania zagadnienie.

Jak kobieta, mama może rozpoznać, iż coś jest nie tak, iż nie żyje w zgodzie ze sobą, iż być może realizuje plany innych, nie swoje? Jakie sygnały wysyła nam organizm?

Monika Hebda : Kobieta, mama często zaczyna osądzać siebie za własne cierpienie. Czasem kobieta cierpi dlatego, iż w procesie dawania życia komuś innemu… na pewien czas utraciła kontakt z własnym życiem. Jakkolwiek to nie wygląda, to rozpoznanie jest najważniejsze w samopoznaniu. Szczere uznanie tego, jak się czuję, jakie emocje dominują w całym procesie przystosowania się do nowej roli. Te emocje czujemy w ciele, to są sygnały, których lepiej nie ignorować.

Gdy zatrzymujemy się na chwilę i naprawdę słuchamy, zaczynamy dostrzegać nie tylko swoje myśli i emocje, ale także przestrzeń, która jest od nich głębsza. To właśnie z niej rodzi się większa jasność, spokój i kontakt ze sobą.

Jakie rady masz dla młodych mam, do czego powinny dążyć w swoim życiu, aby osiągnąć większy spokój? Mówisz często w swoich tekstach o odejmowaniu. Czy chodzi o usuwanie z życia tego co zbędne?

Monika Hebda : Nie daję rad, raczej wskazuję drogę. I taką najprostszą wskazówką, którą mogę dziś przekazać, to jest to, iż natura niczego nie poprawia na siłę. Ona pozwala rzeczom wrócić do równowagi. Uważność jest naprawdę częścią bardzo pomocną w wielu życiowych kwestiach, zwiększa efektywność naszego życia i pomaga wrócić do wspomnianej już równowagi.
A odejmowanie dotyczy warstw oczekiwań, lęków i przekonań, które oddzielają nas od własnej natury. Jedną z takich warstw, którą trzeba zdjąć jest sąd, który wydaje na siebie kobieta. I później wraca. Powoli. Głębiej. Prawdziwiej.

Wierzysz także w to, iż tacy, jacy jesteśmy, jesteśmy wystarczający, nie potrzebujemy ciągłego rozwoju. Jak dojść do takiego momentu w życiu? Jak uświadomić sobie, iż nie musimy się na siłę udoskonalać?

Monika Hebda : W moim przekazie wybrzmiewa powrót do siebie. Nie stawaj się kimś innym. Odkryj, kim jesteś, usłysz siebie wyraźniej. Mówię, nie zaczynaj zmiany od założenia, iż w swojej istocie jesteś niewystarczająca. Nie chodzi o to, by odrzucić rozwój. Człowiek naturalnie się zmienia, dojrzewa i doświadcza życia. To się dzieje.

Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy wierzyć, iż aby zasługiwać na spokój, miłość czy poczucie własnej wartości, najpierw musimy stać się kimś innym. Uczymy się, doświadczamy, odkrywamy nowe możliwości, ale nie dlatego, iż jesteśmy niekompletni. Robimy to dlatego, iż życie samo w sobie jest ruchem. Nie musisz stawać się lepszą wersją siebie. Możesz po prostu coraz pełniej rozpoznawać to, kim już jesteś. Mówię cały czas o godności, którą odebrano ludziom przez wmówienie, iż ciągle są nie dość dobrzy.

Jak dojść do takiego momentu? Przestać oddalać się od tego, kim już jesteśmy.

Idź do oryginalnego materiału