Kara Zor-El to straszna bałaganiara, która niezasklepione rany próbuje leczyć światłem czerwonego słońca. "Supergirl" nie można mylić z "Supermanem". Oboje pochodzą z Kryptonu i chcą czynić dobro, ale mają dwa osobne bagaże doświadczeń. Milly Alcock rozpakowuje walizkę pełną nierozwiązanych traum, tworząc protagonistkę, od której nie można oderwać wzroku. Ona i jej pies Krypto nie zdołały jednak na długo odwrócić mojej uwagi od bajzlu, jakim jest film Craiga Gillespiego.