Teraz będzie rozweselający temat
ludzie zadają sobie żałosny trud
chcą być zabawni we wszystkich aspektach
takie są komedie ludzkie
głoszą jedno
a czynią drugie.
Zapewniają nieśmiertelność
sami umierają stojąc
mają niesmak do czyichś ról
bledną ich złote myśli
pozostają wymioty i ból.
Gdy narodzi się nowy dźwięk
kościelny chór zagłusza zgodnie
prześmiewcy ze sztuki zrobili kabaret.
Dziwnie rozhulane melodie
brzmią jak ze średniowiecznego mszału
nikt nie odwraca im stronic
na nowoczesną nutę.
Śmiech to proces mozolny. Trzeba przyjąć na wiarę. Jeszcze parę linijek komicznego tekstu, przy otwartym zeszycie. Walcują Anioły, pod czujnym okiem księdza. Na harmonijce ustnej przygrywa Lucyper. Bachus wirtuoz, wywija hołubce z otwartymi ustami, w pijackim amoku. Sfinksowi też oko się szkli i przypomina o swojej zagadce.
Słońce patrzy przez szparę w suficie. Zbliża się chwila przytłaczająca. Błogostan! Wszyscy rozbawieni. Śmieją się bezpiecznie. Nowy etap miłości, sprawa pilna i paląca.
Taka miła mentalność z tradycjami, z przytupem.
Gdzieś na uboczu, w kąciku, siedzi smutny sentymentalista.









