Dlaczego idziemy na zwolnienie? | Witamina FM

radiobonton.pl 2 godzin temu
POSŁUCHAJ:W poprzednim wydaniu operowaliśmy na danych z 2025 roku, dzisiaj jednak zerkamy na pierwsze półrocze 2026. Wedle statystyk Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, lekarze wystawili we wspomnianym okresie ponad 14 milionów zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy. Jest to spadek względem poprzedniego, analogicznego okresu, ale liczba zwolnień to jedno. Czas na nich spędzony to drugie, a ten jest bardzo podobny - na chorobowym spędziliśmy ponad 147 mln dni. Średnio takie zwolnienie trwa 11 dni, a łącząc wszystkie zwolnienia, to spędzamy na nich choćby 25 dni, z czego większość w tym przypadku stanowią kobiety. Najczęściej nieobecni byli pracownicy w wieku od 30 do 39 rż. Przypomnijmy, przez cały ubiegły rok wystawiono ponad 27 mln L4, co przekłada się na ponad 290 mln dni nieobecności w pracy.Powiedzieliśmy już ile nas nie ma - ale dlaczego nas nie ma? To jest odrębna kwestia. Najczęściej powodem jest choroba mięśni, kości, coś gdzieś w krzyżu łupie przysłowiowo. Z takimi przypadłościami odpoczywaliśmy 21 mln dni. Z kolei ponad 17 mln dni byliśmy nieobecni przez czynniki zewnętrzne - czytaj urazy, zatrucia i inne nieprzewidziane przygody. 16 mln dni leczyliśmy układ oddechowy, a w związku z ciążą, porodem i połogiem wystawiono zwolnienia na 15 mln dni. Ale pośród tych przyczyn, na drugim miejscu, mamy zdrowie psychiczne, nad którym chciałem się chwilę pochylić. 18 mln dni naprawialiśmy naszą psychikę i to jest coraz częstszy powód pójścia na L4, bo w ciągu roku udział tego rodzaju zwolnień wzrósł o 1.4 pp. Stanowią one już 15% zwolnień. Zwiększyły się też zaświadczenia wystawiane z tytułu urazów - o 1.5 pp.
Idź do oryginalnego materiału