Budzisz się i ręka odmawia współpracy? To syndrom sobotniej nocy

kobieta.gazeta.pl 1 godzina temu
"Martwa ręka" nie jest przypadkiem ani chwilową "usterką" organizmu. To efekt zaburzenia pracy nerwu promieniowego, który odpowiada za ruch i czucie dłoni. W neurologii taki stan określa się jako tzw. syndrom sobotniej nocy. Choć wygląda groźnie, zwykle ma banalne podłoże.
Budzisz się nagle, jakby coś wyrwało cię ze snu. Niby cisza, niby wszystko w porządku, a jednak od razu czujesz, iż coś się nie zgadza. Próbujesz poruszyć dłonią, ale nadgarstek nie reaguje tak, jak zwykle. Palce są jak z waty, ruch spowolniony i niepewny. W głowie pojawia się napięcie, które rośnie z każdą sekundą. Myśli przyspieszają, a ciało jakby zostaje krok za nimi. To moment, w którym po raz pierwszy spotykasz się z tym dziwnym stanem potocznie nazywanym "martwą ręką". O co w tym adekwatnie chodzi? Już tłumaczymy.


REKLAMA


Zobacz wideo Honorata Skarbek zmieniła tryb życia przez problemy zdrowotne? "Życie mi się na chwilę zatrzymało"


Skąd bierze się "martwa ręka"? W neurologii mówi się o tzw. syndromie sobotniej nocy
"Martwa ręka" to potoczne określenie sytuacji, w której nadgarstek opada, a dłoń przestaje reagować tak, jak powinna. W neurologii taki objaw wiąże się najczęściej z tzw. syndromem sobotniej nocy, czyli porażeniem nerwu promieniowego. Brzmi poważnie, ale w praktyce to coś, co przydarzyło się choć raz w życiu niemal każdemu.
Jak czytamy w serwisie medonet.pl, nerw promieniowy biegnie wzdłuż ramienia i przedramienia aż do dłoni. To on odpowiada za prostowanie nadgarstka i palców oraz częściowo za czucie na grzbiecie dłoni. Gdy przez dłuższy czas jest uciskany, przestaje prawidłowo przekazywać impulsy. Przez to ręka "gubi kontakt" z poleceniami z mózgu.


Najczęściej do ucisku dochodzi podczas snu. Wystarczy kilka godzin w jednej, niewygodnej pozycji. Ramię może być przygniecione przez ciężar ciała, ułożone pod głową lub zgięte w sposób, który blokuje swobodny przepływ impulsów nerwowych. Alkohol dodatkowo pogłębia problem, bo organizm nie reaguje wtedy na dyskomfort i złe ułożenie.
Stąd właśnie wzięła się nazwa "syndrom sobotniej nocy". Ale problem nie dotyczy tylko imprezowych sytuacji. Podobny efekt może pojawić się po długim siedzeniu bez ruchu, przy ucisku przez pasek zegarka, kule ortopedyczne albo po urazie ramienia. Z zewnątrz wygląda to dramatycznie, bo ręka nagle przestaje współpracować, a człowiek ma wrażenie, iż coś zostało poważnie uszkodzone. Jednak w większości przypadków nie ma się czego obawiać.


Kobieta śpifizkes/iStock


Czy to mija? Tak, ale są sytuacje, gdy pomoc lekarska jest konieczna
Choć "martwa ręka" potrafi przestraszyć, najczęściej mamy do czynienia z przejściowym zaburzeniem przewodnictwa nerwowego. W literaturze medycznej, m.in. w publikacjach w "Neurology Clinical Practice", opisuje się to jako najłagodniejszą formę uszkodzenia nerwu, w której jego struktura pozostaje zachowana.
Powrót do sprawności zależy od tego, jak długo nerw był uciskany. Część osób zauważa poprawę już po kilku dniach, u innych proces trwa dłużej. W tym czasie ważne jest odciążenie ręki i unikanie pozycji, które mogłyby ponownie wywołać ucisk. W niektórych sytuacjach lekarz zaleca stabilizację dłoni, fizjoterapię lub wsparcie regeneracji poprzez witaminy z grupy B.


Konsultacja medyczna staje się konieczna wtedy, gdy objawy nie ustępują, nasilają się albo obejmują większy obszar ręki. Specjalista może zlecić badanie EMG, które pokazuje, jak pracują mięśnie i czy nerw przewodzi impulsy prawidłowo. jeżeli przyczyną jest coś więcej niż chwilowy ucisk, np. zmiana w obrębie nerwu, potrzebne może być dalsze leczenie.


Najważniejsze jest obserwowanie sygnałów z ciała. Jednorazowy epizod po niewygodnym śnie zwykle nie oznacza nic groźnego. jeżeli jednak sytuacja się powtarza lub budzi wątpliwości, lepiej sprawdzić to u neurologa i mieć jasność, co dokładnie się dzieje. Czy zdarzyło ci się kiedyś obudzić z "martwą ręką"? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału