Anafilaksja nie czeka. Eksperci przedstawili plan dla polskich szkół

swiatlekarza.pl 4 godzin temu

Nie wystarczy mówić o bezpieczeństwie dzieci z anafilaksją – potrzebne są konkretne rozwiązania. Dostępność adrenaliny w szkołach, zmiany legislacyjne, edukacja nauczycieli oraz wprowadzenie adrenaliny donosowej to najważniejsze postulaty, które wybrzmiały podczas debaty „Adrenalina ratuje życie polskich uczniów nie tylko podczas wakacji”

– Spotykamy się dziś, aby porozmawiać o jednym z najważniejszych wyzwań współczesnej medycyny i zdrowia publicznego: o bezpieczeństwie dzieci i młodzieży zagrożonych anafilaksją – tymi słowami debatę otworzyła Ewa Podsiadły-Natorska, redaktor prowadząca „Świata Lekarza”, przypominając, iż według dostępnych danych z powodu wstrząsu anafilaktycznego w Polsce umiera ok. 100 osób rocznie, a liczba pacjentów wymagających pomocy medycznej z powodu anafilaksji stale rośnie.

Choć dla wielu osób anafilaksja przez cały czas wydaje się zjawiskiem rzadkim, lekarze nie mają wątpliwości, iż problem staje się coraz poważniejszy. Choroby alergiczne należą dziś do najczęstszych schorzeń wieku dziecięcego, a szkoła jest miejscem, w którym uczniowie spędzają znaczną część dnia – podczas lekcji, zajęć sportowych, wycieczek czy szkolnych uroczystości. To właśnie tam może dojść do pierwszego kontaktu z alergenem i pierwszego w życiu wstrząsu.

Prof. Marek Jutel, kierownik Katedry i Kliniki Immunologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, Harvard University, past prezydent Europejskiej Akademii Alergii i Immunologii Klinicznej, dyrektor Central and Southern European Allergy and Asthma Alliance, tłumaczył, iż anafilaksja jest najcięższą postacią reakcji alergicznej. Obejmuje jednocześnie kilka układów organizmu, rozwija się bardzo gwałtownie i bez natychmiastowego leczenia może doprowadzić do niewydolności oddechowej lub krążeniowej. Polskie Towarzystwo Alergologiczne szacuje, iż każdego roku choćby ok. 130 tys. osób doświadcza reakcji anafilaktycznych, a kilkaset ciężkich przypadków dotyczy dzieci. W samych szkołach może dochodzić do kilkuset epizodów wymagających pilnego podania adrenaliny.

Profesor zwrócił uwagę na jeszcze jeden niezwykle istotny aspekt. choćby co czwarty przypadek ciężkiej anafilaksji dotyczy osoby, u której wcześniej nie rozpoznano alergii. Oznacza to, iż wielu uczniów nie ma przy sobie własnego autowstrzykiwacza z adrenaliną, bo ani oni, ani ich rodzice nie wiedzą jeszcze o zagrożeniu. – Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich takich sytuacji. Dlatego adrenalina powinna być dostępna również dla tych dzieci, u których pierwszy wstrząs wystąpi właśnie w szkole – podkreślał prof. Jutel.

Rodzice każdego dnia wysyłają dzieci do szkoły z lękiem

O tym, jak wygląda codzienność rodzin dzieci zagrożonych anafilaksją, opowiadała mec. Joanna Kuczyńska z Fundacji Allergia. Jak wskazywała, sytuacja w polskich szkołach jest bardzo zróżnicowana – są placówki doskonale przygotowane, które przeszły szkolenia i wiedzą, jak reagować, oraz takie, które chcą się uczyć i współpracować z rodzicami. Niestety, przez cały czas istnieją szkoły, w których dominuje strach i niewiedza.

– Rodzice opowiadają nam o sytuacjach, w których proszeni są o podpisywanie oświadczeń zwalniających szkołę z odpowiedzialności za ewentualny wstrząs anafilaktyczny. Zdarzają się regulaminy ograniczające udział dziecka w zajęciach czy wycieczkach, a choćby przypadki sugerowania, iż uczeń z ciężką alergią nie powinien uczęszczać do danej placówki – mówiła mec. Joanna Kuczyńska. – Największym problemem jest jednak bezradność i nieprzewidywalność. Rodzice żyją w ciągłym napięciu. Kiedy raz zobaczy się własne dziecko walczące o życie na oddziale intensywnej terapii, każda kolejna droga do szkoły staje się źródłem ogromnego stresu.

Szczególnie poruszające były przykłady dotyczące funkcjonowania dzieci w grupie rówieśniczej. Zdarza się, iż uczniowie są wykluczani z wyjść klasowych, wspólnych posiłków czy wycieczek, ponieważ ich alergia jest postrzegana jako problem całej klasy. Jeszcze bardziej niepokojące są przypadki celowego podawania alergenów przez rówieśników, którzy chcą „sprawdzić”, czy reakcja rzeczywiście wystąpi. – Takie sytuacje pokazują, iż równie ważna jak dostęp do leczenia jest edukacja całej społeczności szkolnej – nauczycieli, uczniów i rodziców – argumentowała mec. Kuczyńska.

Przedstawicielka Fundacji Allergia zwracała uwagę, iż adrenalina dostępna w szkole byłaby dla rodziców swego rodzaju polisą bezpieczeństwa. Najlepiej, gdyby nigdy nie trzeba było z niej korzystać, jednak sama świadomość jej dostępności daje rodzinom ogromne poczucie bezpieczeństwa. – Świadomość, iż w razie zagrożenia lek jest dostępny natychmiast, daje rodzinom poczucie bezpieczeństwa, którego dziś często brakuje – mówiła.

Adrenalina donosowa może zmienić zasady gry

Choć uczestnicy debaty zgodzili się, iż autowstrzykiwacze z adrenaliną pozostają dziś standardem postępowania we wstrząsie anafilaktycznym, równie często podkreślali, iż w najbliższych miesiącach może nastąpić przełom. Coraz większe nadzieje środowisko medyczne wiąże bowiem z adrenaliną donosową – preparatem, którego podanie jest znacznie prostsze i nie wymaga wykonania iniekcji.

– Państwo powinno inwestować w rozwiązania proste, szybkie i skuteczne. Właśnie takim rozwiązaniem jest adrenalina donosowa. Jej zastosowanie jest niezwykle łatwe, a to może przełamać wiele barier, które dziś powodują, iż osoby udzielające pierwszej pomocy obawiają się podania leku – zwracał uwagę poseł Norbert Pietrykowski z Komisji Zdrowia Sejmu. Przypomniał, iż podobnie jak defibrylatory AED stały się naturalnym elementem przestrzeni publicznej, tak samo adrenalina powinna znaleźć się w szkołach. – To nie jest rozwiązanie przyszłości. To rozwiązanie, którego potrzebujemy już dziś – zaznaczył.

Podobnego zdania była dr hab. Katarzyna Plata-Nazar, adiunkt w Katedrze i Klinice Pediatrii, Gastroenterologii, Alergologii i Żywienia Dzieci Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, która zwracała uwagę, iż nowa postać leku może znacząco ułatwić udzielanie pomocy przez osoby bez wykształcenia medycznego.

– Preparat jest niewielki, prosty w użyciu i nie wymaga wykonywania zastrzyku. To ogromna zmiana z punktu widzenia szkoły, gdzie każda sekunda ma znaczenie, a stres towarzyszący nagłemu zagrożeniu życia jest ogromny – mówiła. – Najważniejsze pozostaje jednak szybkie rozpoznanie anafilaksji i natychmiastowe podanie adrenaliny. choćby najlepszy preparat nie pomoże, jeżeli świadkowie zdarzenia nie będą wiedzieli, kiedy należy go użyć.

Dr hab. Plata-Nazar zwróciła również uwagę na kwestie praktyczne. w tej chwili szkoły korzystające z zestawów przeciwwstrząsowych muszą brać pod uwagę zasady przechowywania produktów leczniczych, ich termin ważności czy warunki transportu podczas wycieczek szkolnych. To zagadnienia, które również wymagają uregulowania, jeżeli adrenalina ma być powszechnie dostępna.

Potrzebne są nie tylko leki, ale również odwaga do działania

Jednym z najmocniejszych głosów debaty była osobista wypowiedź Żanety Cwaliny-Śliwowskiej, przewodniczącej Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Alergicznych, wiceminister Sportu i Turystyki, która dwukrotnie przeszła wstrząs anafilaktyczny – po antybiotyku i użądleniu osy. – Dopiero po drugim wstrząsie uświadomiono mi, iż adrenalinę muszę mieć przy sobie zawsze. Straciłam przytomność, miałam obrzęk dróg oddechowych i trafiłam do szpitala. Nikomu nie życzę takiego doświadczenia.

Minister podkreślała jednak, iż choćby najlepsze rozwiązania legislacyjne nie zastąpią edukacji. – Co z tego, iż będziemy mieli lek ratujący życie, jeżeli nikt nie będzie wiedział, kiedy go użyć? Dokładnie tak samo jest z defibrylatorem. Samo urządzenie nie uratuje człowieka. Potrzebni są ludzie, którzy potrafią z niego skorzystać i nie boją się podjąć decyzji – zaznaczyła.

W podobnym tonie wypowiadała się Barbara Okuła, posłanka i członkini Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Alergicznych. – Największą barierą jest brak wiedzy. Brak wiedzy rodzi strach, a strach powoduje, iż nauczyciele boją się pomagać. Musimy to zmienić. Ludzie powinni wiedzieć, iż większym zagrożeniem jest niepodanie adrenaliny niż jej podanie – przekonywała. Zwróciła również uwagę na dramat rodzin dzieci z ciężkimi alergiami, które każdego dnia wysyłają swoje dzieci do szkoły z obawą, czy w razie zagrożenia otrzymają pomoc.

Minister Żaneta Cwalina-Śliwowska zaznaczała z kolei, iż potrzebne są działania wykraczające poza jednorazowe kampanie informacyjne. – Musimy budować świadomość i przygotowywać szkoły do reagowania. To nie jest temat wyłącznie dla lekarzy. To wyzwanie dla całego państwa: od administracji po system edukacji.

Prawo nie może być przeszkodą

Chociaż podczas debaty wielokrotnie podkreślano potrzebę edukacji, równie dużo miejsca poświęcono przepisom. I właśnie tutaj padły jedne z najbardziej konkretnych propozycji.

Mec. Bartłomiej Sasin z Kancelarii KRK przekonywał, iż wbrew powszechnemu przekonaniu nie jest potrzebna wielka reforma ustawowa. – Szkoły nie mogą dziś kupować adrenaliny „na zapas”, ponieważ jest ona wydawana na receptę dla konkretnego pacjenta. Można to jednak stosunkowo gwałtownie zmienić. Wystarczyłaby zmiana rozporządzenia Ministra Zdrowia dotyczącego podmiotów uprawnionych do nabywania produktów leczniczych z hurtowni farmaceutycznych – wyjaśniał.

Do katalogu podmiotów uprawnionych można dopisać szkoły, przedszkola i inne placówki oświatowe – wyłącznie w zakresie produktów wchodzących w skład zestawów przeciwwstrząsowych. – To rozwiązanie można wprowadzić w ciągu kilku miesięcy. Nie mówimy o rewolucji legislacyjnej, ale o bardzo konkretnym i realnym kroku, który pozwoli szkołom legalnie posiadać adrenalinę przeznaczoną do ratowania życia – podkreślał mec. Sasin.

Jednym z najważniejszych głosów podczas debaty było stanowisko Ministerstwa Zdrowia. Magdalena Kramska, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa, wyjaśniła, iż resort nie ogranicza się do obserwowania dyskusji, ale prowadzi już analizy możliwych rozwiązań. – Rozpatrujemy różne scenariusze, zarówno wspólnie ze środowiskiem ekspertów, jak i Departamentem Polityki Lekowej i Farmacji. Analizujemy rozwiązania, które pozwolą odpowiedzieć na realne potrzeby, ale jednocześnie będą bezpieczne i możliwe do wdrożenia – mówiła.

Zdaniem dyrektor Kramskiej dziś największym wyzwaniem nie jest zakup adrenaliny, ale stworzenie całego systemu jej funkcjonowania w szkołach. – Musimy odpowiedzieć na pytania dotyczące przechowywania leku, monitorowania terminu ważności, jego wymiany oraz odpowiedzialności za cały proces. To kwestie techniczne, ale niezwykle istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa pacjentów – zaznaczyła.

Magdalena Kramska zwróciła również uwagę, iż powodzenie całego projektu zależy od współpracy kilku resortów. – Nie wyobrażamy sobie prowadzenia tych prac bez ścisłej współpracy z Ministerstwem Edukacji. Dopiero po stworzeniu odpowiednich ram prawnych będziemy mogli rozmawiać o mechanizmie finansowania takich rozwiązań.

Podczas debaty wiele miejsca poświęcono przygotowywanemu przez Polskie Towarzystwo Alergologiczne programowi polityki zdrowotnej dotyczącemu anafilaksji. Jak wyjaśniała dr hab. Katarzyna Plata-Nazar, dokument ma uporządkować działania związane z profilaktyką, diagnostyką i leczeniem ciężkich reakcji anafilaktycznych. Dziś takiego programu w Polsce nie ma. Jednak – jak podkreślano – jego wdrożenie będzie możliwe dopiero wtedy, gdy zostaną usunięte bariery prawne dotyczące dostępności adrenaliny w placówkach oświatowych.

Szkolenia muszą uczyć działania, a nie tylko dawać certyfikat

Uczestnicy debaty byli zgodni, iż samo wyposażenie szkół w adrenalinę nie rozwiąże problemu. Potrzebne są systemowe szkolenia, które dadzą nauczycielom i innym pracownikom placówek pewność, iż potrafią adekwatnie zareagować. Prof. Marek Jutel zwracał uwagę, iż edukacja musi być procesem ciągłym. – Jedno szkolenie nie wystarczy. Trzeba stale budować świadomość i przypominać, jak rozpoznać anafilaksję oraz jak postępować w sytuacji zagrożenia życia – podkreślał.

W dyskusji pojawiły się propozycje szkoleń online zakończonych certyfikatem, jednak część ekspertów, w tym Katarzyna Kęcka, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia, wskazywała, iż teoria nie zastąpi ćwiczeń praktycznych. Podobnie jak w przypadku nauki obsługi defibrylatora AED, nauczyciele powinni mieć możliwość przećwiczenia całej procedury, aby w sytuacji zagrożenia działać automatycznie, a nie pod wpływem paraliżującego stresu.

Minister Katarzyna Kęcka przekonywała: – Jestem całkowicie za tym, żeby zabezpieczyć dzieci, przedszkola i szkoły. Musimy jednak pamiętać, iż wokół tego rozwiązania jest bardzo wiele aspektów. jeżeli nauczyciel poda adrenalinę, która była przechowywana w nieodpowiedniej temperaturze, np. w upale, a nie uda się uratować dziecka, pojawią się pytania o odpowiedzialność. Dlatego musimy stworzyć system, który będzie bezpieczny zarówno dla dzieci, jak i dla osób udzielających pomocy.

Czas przejść od deklaracji do decyzji

Podsumowując debatę, poseł Norbert Pietrykowski zaznaczył, iż powodzenie całego przedsięwzięcia zależy od współpracy ponad podziałami. – To temat, którego nie rozwiąże jedno ministerstwo. Potrzebna jest kooperacja Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Edukacji oraz Ministerstwa Sportu i Turystyki. Mamy przed sobą rozwiązanie, które jest proste, praktyczne i może uratować życie dzieci. Teraz potrzebna jest determinacja, by je wdrożyć – mówił.

Na zakończenie Ewa Podsiadły-Natorska zwróciła uwagę, iż spotkanie nie miało być jedynie kolejną konferencją poświęconą problemowi anafilaksji. – To nie koniec tej dyskusji. To dopiero początek. Cieszę się, iż wszyscy uczestnicy są zgodni co do jednego: adrenalina powinna być dostępna w szkołach. Teraz czas na działania – podsumowała debatę.

Z debaty zorganizowanej przez redakcję „Świat Lekarza” wybrzmiał bezdyskusyjny wniosek: dyskusja nie dotyczy już tego, czy szkoły powinny dysponować adrenaliną. Wszyscy uczestnicy – lekarze, przedstawiciele administracji, parlamentarzyści, prawnicy i organizacje pacjenckie – uznali to za konieczność. Najważniejszym wyzwaniem pozostaje dziś stworzenie spójnego systemu obejmującego odpowiednie przepisy, finansowanie, szkolenia i edukację. jeżeli uda się wykorzystać potencjał adrenaliny donosowej oraz wprowadzić proponowane zmiany legislacyjne, polskie szkoły mogą zrobić ogromny krok w kierunku zwiększenia bezpieczeństwa dzieci zagrożonych anafilaksją.

Adrenalina (epinefryna) formie donosowej została już dopuszczona do użycia przez Europejską Agencję Leków. W Polsce będzie dostępna od jesieni.

Fotorelacja z debaty

Idź do oryginalnego materiału