Biegacz z Gdańska zamiast tortu wybiera trasę dla zwierząt. Zbiera i zaprasza do wspólnego biegu – na miejscu albo wirtualnie. Jedni w dniu 40. urodzin zamawiają tort. Paweł Gołąbek zakłada buty biegowe. Chce przebiec 40 kilometrów, jeden za każdy rok życia, i zamienić każdy z nich w realną pomoc dla zwierząt, które w tej chwili czekają na ratunek. Jest tylko jeden haczyk: strój, w którym pobiegnie, wybierze darczyńca. Za każdym zgłoszeniem stoi czyjeś przerażone, ranne, chore albo porzucone zwierzę. Za każdym telefonem człowiek, który nie wie, do kogo zadzwonić. Właśnie dla nich działa Animal Helper, a Paweł chce, żeby ten system mógł działać dalej.
„Każdy kilometr w towarzystwie będzie mi się biegło lżej”
Paweł nie chce biec sam. Zaprasza każdego, kto ma ochotę zrobić coś dobrego, niezależnie od formy i kondycji.
– Można dołączyć na dowolnym dystansie. Jedno okrążenie, pięć kilometrów, dziesięć… A może cała czterdziestka? Każdy kilometr w towarzystwie będzie mi się biegło lżej, szczególnie iż będę w przebraniu – mówi biegacz.
Warunek jest jeden: wpłata dowolnej kwoty na zbiórkę na zrzutka.pl. Potem można pobiec razem z Pawłem wokół zbiornika Jasień albo tego samego dnia w dowolnym miejscu na świecie, a swój bieg pokazać w mediach społecznościowych z hasztagiem #40na40. Wystarczy jedna pętla, spacer z psem albo bieg po osiedlu.

Dmuchany dinozaur? Suknia ślubna? Decyzja należy do Ciebie
Najbardziej nietypowy element akcji to licytacja przebrania. Osoba lub firma, która do 8 listopada wpłaci najwięcej, zdecyduje, w czym Paweł pokona 40 kilometrów. Jedyny wymóg: strój musi pozwolić bezpiecznie ukończyć dystans.
– Możesz zrobić ze mnie swoją reklamę. Możesz mnie ośmieszyć. Możesz wymyślić coś, czego będę żałował już po pierwszym kilometrze. Dmuchany dinozaur? Suknia ślubna? Kostium Twojego firmowego logo? Wszystko zostaje w Twoich rękach – deklaruje.
To szansa także dla firm: nietuzinkowa promocja marki, relacje w mediach społecznościowych i dobry uczynek w jednym. Wpłacając, firma nie kupuje reklamy. Ratuje zwierzęta, a przy okazji wszyscy zapamiętają, kto sprawił, iż 40 kilometrów pokonał ktoś w kostiumie.
Czym jest Animal Helper – „112 dla zwierząt”
Widzisz ranne, chore, zagubione lub maltretowane zwierzę. Co robisz? Wiele osób nie wie, gdzie szukać pomocy, i właśnie tę lukę wypełnia Animal Helper. System działa podobnie do Wojewódzkich Centrów Powiadamiania Ratunkowego: zgłoszenia dotyczące zwierząt domowych, dzikich i gospodarskich trafiają w jedno miejsce, a operatorzy powiadamiają odpowiednią policję, służby ratunkowe lub organizacje prozwierzęce.
Na tym ich praca się nie kończy. Operatorzy prowadzą każdą sprawę aż do zamknięcia, kontaktują się z zaangażowanymi podmiotami i aktualizują statusy, żeby zgłaszający wiedzieli, co dzieje się z ich interwencją.
- ponad 33 000 zgłoszeń przyjętych i przeprocesowanych od początku działania
- ponad 1500 zgłoszeń miesięcznie i średnio 8000 połączeń telefonicznych
- całodobowo, 7 dni w tygodniu
- 11 województw: pomorskie, zachodniopomorskie, łódzkie, śląskie, wielkopolskie, opolskie, lubuskie, kujawsko-pomorskie, mazowieckie, świętokrzyskie i warmińsko-mazurskie
Animal Helper to oddolny, społeczny projekt Fundacji Psia Krew. Utrzymuje się wyłącznie dzięki darczyńcom, sponsorom i ludziom z sercem.
– Działamy dniem i nocą, aby każde zwierzę miało szansę na przetrwanie. To piękna misja, ale również ogromne obciążenie – psychiczne, fizyczne, a przede wszystkim finansowe. Utrzymujemy się dzięki darczyńcom, sponsorom i ludziom o wielkich sercach, takich jak Paweł Gołąbek, którego inicjatywa szczególnie nas porusza – mówi Magdalena Matelska, wiceprezeska Fundacji Psia Krew.

400 000 zł to trzy miesiące czuwania przy telefonie. Trzy miesiące, w których ktoś odbierze, gdy zadzwoni osoba z rannym zwierzakiem w rękach. Paweł zrobi 40 kilometrów. Ty możesz zrobić jedną wpłatę.
Wesprzyj zbiórkę i dołącz do biegu:






