W wielu polskich kościołach na rozpoczęcie roku szkolnego odprawiana jest Msza święta w intencji uczniów, nauczycieli, katechetów i wychowawców. Od niemal 30 lat uczestniczę w takichż, najpierw jako uczennica uczęszczająca do szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum, potem jako studentka, animatorka i wychowawczyni w parafialny Oratorium, wreszcie jako pedagog oraz osoba współodpowiedzialna za przygotowanie dziatwy do sakramentu bierzmowania. Nie będę pisać, iż byłam zawsze, bo byłoby to przesadą, ale jak mogę, to z miłą chęcią jestem w staniie poświięcić te 50 minut z jednego dnia.
Widzę też w czasach obecnych pewną zachętę do przyjścia na taką Mszę. Kiedyś ograniczała się ona do sztywnego trzymania się formularza Mszy świętej, monologu kapłana na kazaniu, a po wszystkim po prostu szło się na rozpoczęcie roku szkolnego do szkoły. Kiedy w mojej parafii założono scholę, przynajmniej śpiewy były bardziej młodzieżowe i radośmiejsze.
Teraz taka Msza jest najczęściej popołudniu, aby dzieciaki rano mogły spokojnie iść do szkoły. Kazanie ma formę ciekawej opowieści, najczęściej jest dialogowane, z licznymi gadżetami, po Mszy jest kiełbaska, ognisko, gry i zabawy. Oczywiście ta druga forma jest dużo bardziej atrakcyjna dla współczesnej przebodźcowanej dzieciarni, która po prostu się nudzi na tradycyjnych. Czy jednak liczba dzieciaków, które były obecne na rozpoczęciu będzie miała przełożenie na ich uczestnictwo we Mszach świętych w niedzielę i święta? Mam cichą nadzieję, iż tak. Że nie będzie to dla nich jednorazowy ewent, na którym można się pobawić i coś zjeść, a piękna, całoroczna przygoda pogłębiania swojej przyjaźni z Bogiem.
Duża tu odpowiedzialność rodziców. Bo na nic się nie zda ani płomienne kazanie, ani różne zachęcacze do uczestnictwa w życiu Kościoła, o ile rodzice tuż po przyjęciu przez dziecko Pierwszej Komunii Świętej zaprzestaną uczęszczać na Msze święte. Dla mnie najbardziej przerażające jest to, kiedy słyszę od kandydata do bierzmowania, iż on u spowiedzi był tylko przed Pierwszą Komunią świętą. Aż chce się krzyczeć: "A później"?! Ja rozumię, iż aktualnie ma się cały szereg zajęć dodatkowych. Ale też mam wątpliwości, czy taka osoba powinna przystępować do bierzmowania. Bo gdzie tutaj jest owa dojrzałość chrześcijańska, do której się dąży?
Mimo wszystko, miło było patrzeć, jak dzieciaki w miarę spokojnie siedzą w kościelnych ławkach, a potem jak śpiewają jednym głosem. Miło było patrzeć, jak po Mszy grają w piłkę w ogrodzie przy plebani oraz jak pieką kiełbaski nad ogniskiem. Miło było słyszeć fragmenty ich rozmów o wakacjach. I choćby ja miałam swój drobny, ale słodki wkład w organizację całej imprezy.
| Wbrew moim obawom rolada biszkoptowa z kremem śmietankowym i galaretką rozeszła się błyskawicznie |
Wiem, iż zaraz przyjdzie powszechność i codzienność, iż wiele z tych dzieci prawdopodobnie zapomni o niedzielnej Mszy świętej. A może nie zapomni, iż jest Ktoś, kto czeka na każdego z nich w tabernakulum w każdą niedzielę i święto, tak samo jak czeka na nie pyszny obiad wraz z deserem u babci. Obiad to Słowo Boże i Komunia święta, a deser? Deser to Życie Wieczne wraz z kochającym nas Bogiem-Ojcem, które na nas czeka. Prosta logika - niewymierne skutki.







![Przestrzeń na oddech i wsparcie. Rozpoczął się cykl warsztatów dla mam [10.09.2026]](https://niepelnosprawnilublin.pl/wp-content/uploads/2026/09/10_09_2026_Matka-bohaterka_1.jpg)

