2429. Instalacja proboszcza na bis

na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com 21 godzin temu
Chociaż wydaje mi się, iż odpowiedniejsze byłoby określenie "instalacja na urząd administratora parafii". Administratora,, czyli kimś na okresie próbnym, trwającym zwykle rok, po którym albo dostaje się dekret na objęcie probostwem danej parafii, albo nie. Czasami sobie myślę, iż taki okres "administratora", powinien być we wszystkich parafiach, nie ważne, czy byłyby one diecezjalne, czy też zakonne, czyli niepodlegające bezpośrednio pod diecezję. Może wtedy uniknęlibyśmy różnych dziwnych sytuacji.
Sama instalacja nowego gospodarza parafii św. Brata Alberta w B-nie zaplanowana była na godzinę 11:00. Przyznam szczerze, iż zwykle chodzę na Mszę świętą o godzinie 9:00, albo 17:00, ponieważ o tych godzinach zwykle nikt nie posługuje do Eucharystii, a o 11:00 zawsze jedno czy drugie dziecko stanie przy tym ołtarzu. No, ale instalacja proboszcza, wydarzenie, które ma miejsce raz na jakiś czas, wypada być, chociaż to nie jest moja parafia rodzinna.
Zgodnie z moimi przewidywaniami, na 11:00 pojawili się młodsi ministranci, którym oddałam pałeczkę posługi przy ołtarzu. Wystarczy, iż produkuję się przez większość dni w tygodniu. Niech oni też się kiedyś wykażą. Nic nie stanęło jednak na przeszkodzie, abym przebrała się w swoją białą albę, przewiązała zieloną albę i stanęła w zwartym szyku w procesji wejścia. Ale wcześniej jednak poszukałam jakiejś tacy, na której można by położyć symbolicznie klucze do drzwi kościoła. Ponieważ nie znalazłam nic lepszego, przyniosłam tackę, na której zwykle leżą obrączki dla nowożeńców.
W krótkiej procesji wyszliśmy przed ołtarz i zajęliśmy nasze miejsca w prezbiterium. Następnie w skupieniu wysłuchaliśmy dekretu biskupa kierującego księdza Mariusza na tą placówkę. Dziekan dekanatu przybliżył też sylwetkę nowego gospodarza miejsca i powitał go w imieniu całej społeczności duchowieństwa.
Po oficjalnym przekazaniu księdzu Mariuszowy kluczy do kościoła, rozpoczęły się tradycyjne obrzędy Mszy świętej. Podczas kazania być może wszyscy spodziewali się jakiegoś expose. Nic takiego nie nastąpiło. Nowy proboszcz powiedział tylko, iż chciałby tak prowadzić parafię, aby nan koniec jego urzędowania jak najmniej parafian miało mu coś za złe i aby sam sobie mógł powiedzieć, iż zrobił wszystko, aby być dobrym proboszczem. Brawo dla niego za pokorę, aby była z nim jak najdłużej.
Mnie tam zawsze najbardziej wzrusza moment, kiedy kapłan sam, w kompletnej ciszy, z ręką oportą o "Pismo Święte" składa "Wyznanie wiary", a potem dopowiada, iż chciałby być wierny Tradycji. Chociaż tutaj też różnie bywa. No cóż, takie jest życie.
Ostatnim punktem programu było oficjalne powitanie nowego proboszcza przez przedstawicieli parafii. Byłam na takich instalacjach, gdzie trwało to i trwało. Parafia jednak jest niewielka i raczej słabo rozwinięta, toteż i tutaj wszystko było symboliczne i przywitała go naprawdę dwuosobowa delegacja parafian.
Wszystko byłoby idealne, gdyby nie małe ministrantki co chwilę wychodzące na zakrystię i spoglądające w ekran swoich telefonów. Nikt mnie nie przekona, iż sprawdzały właśnie poziom swojego cukru we krwi. Ech, wiem, iż to takie pokolenie, ale jakieś zasady niech nas obowiązują. Tym bardziej, iż wierni wszystko widzą i wyrabiają sobie o nas zdanie, niekoniecznie pozytywne.
Idź do oryginalnego materiału