Zazwyczaj na wyjazdy zabieram ze sobą jakąś książkę. Nie inaczej było tym razem. Tylko wybór okazał się mało trafiony. Coś mnie podkusiło i spakowałam do plecaka "Małego przyjaciela" Danny Tartt. To jeszcze nie był przypadek. Jako spóźniony prezent urodzinowy (albo imieninowy - jak kto woli) otrzymałam książkę "Szczygieł" tej samej autorki. Ponad 600 stron, które poczytuję w wolnych chwilach będąc na wsi (bo tam ją dostałam). I "Szczygieł" mi się podoba, a na pewno pierwsze 200 przeczytane strony. Zachęcona i fabułą i wakacjami postanowiłam wypożyczyć sobie z biblioteki inny tytuł tej autorki. Wybór padł na "Małego przyjaciela". Pierwszy rozdział był jeszcze do przejścia, ale im daalej w las tym gorzej. Skończyło się na tym, iż musiałam się zmuszać, aby przeczytać całość. Dałam jednak radę choć pewne jest, iż raczej nie sięgnę po tą powieść drugi raz.
Tytuł: "Mały przyjaciel"
Autor: Danna Tartt
Wydawnictwo: Znak Literanova
Kraków 2016
Ilość stron: 608
Śmierć dziecka zawsze odbija się piętnem na życiu rodziny. Zwłaszcza w momencie, kiedy nie do końca zostały wyjaśnione jej okoliczności. Cierpi na tym cała rodzina. Powyższy opis jest kanwą akcji jednej z książek Danny Tafft - "Mały przyjaciel".
Akcja powieści rozpoczyna się w pewien wieczór. W Ameryce obchodzony był właśnie Dzień Matki. Dziewięcioletni Robin długo nie wracał z podwórka. Późnym wieczorem zostaje znaleziony powieszony na drzewie. Wszyscy podejrzewają samobójstwo, jednak nie zgadza się wiele szczegółów. Po kilkunastu latach tajemnicę jego śmierci próbuje rozwiązać młodsza siostra Robina. Pomaga jej w tym jej rówieśnik z którym razem przemierzają mroczne zakamarki rodzinnego miasteczka.
Mimo zachęcającego tytułu książka okazała się nieco toporna w odbiorze. Słaba spójność wątków akcji sprawiła, iż czasami wręcz gubiłam się w całej akcji. Doszło do tego, iż na końcu nie wiedziałam kto tak naprawdę zginą, a kto przeżył, ani tym bardziej nie została rozwiązana zagadka śmierci małego Robina. Ogólnie powieść kończy się dla mnie nijak. Dużo łatwiej byłoby mi samej wymyślić sensowne zakończenie. A może o to chodziło autorce? W każdym razie, nie jest to pozycja, po którą ponownie sięgnę. I to nie ze względu na jej objętość, ale treść.








![Przestrzeń na oddech i wsparcie. Rozpoczął się cykl warsztatów dla mam [10.09.2026]](https://niepelnosprawnilublin.pl/wp-content/uploads/2026/09/10_09_2026_Matka-bohaterka_1.jpg)

