2289. "Z Tobą Maryjo pielgrzymujemy"

na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com 3 miesięcy temu
Jak wiecie ze wcześniejszych wpisów, na przełomie sierpnia i września w naszej diecezji rozpoczęła się kilkumiesięczna peregrynacja kopii ikony Matki Bożej Częstochowskiej. W zamierzeniu ma ona odwiedzić wszystkie parafie na jej terenie, a także szpitale, klasztory, domy modlitwy itp. W pierwszej kolejności zawitała ona jednak do Kościołów Jubileuszowych ustanowionych przez biskupa Artura Ważnego w diecezji. W każdym z nich odbyło się jedno Nabożeństwo Jubileuszowe prowadzone przez pasterza diecezjalnego. Mnie osobiście udało się uczestniczyć w pięciu takich wydarzeniach, w tym w trzech w ostatnim tygodniu.
Ostatnia taka peregrynacja miała miejsce w 1980 roku, czyli 45 lat temu. To praktycznie całe pokolenie temu. Zachowała się ona we wspomnieniach ówczesnych jej uczestników oraz na kartach starych kronik parafialnych. Aktualna peregrynacja również przybrała uroczystego charakteru. Świadczą o tym nie tylko wspomniane Nabożeństwa Jubileuszowe, ale także chociażby to, iż specjalnie na tą okazję została napisana okolicznościowa pieśń, która towarzyszyła i w dalszym ciągu będzie towarzyszyć ikonie Jasnogórskiej Panienki nawiedzającej poszczególne parafie i miejsca.
Jest ona dla mnie tak piękna i wzruszająca, iż zawsze mam ciarki, ale i łzy, kiedy ją słyszę, a także śpiewam. Mam nadzieję, iż zostanie z nami na stałe i będzie nam towarzyszyła choćby w diecezjalnych pieszych pielgrzymkach na Jasną Górę. Myślę, iż słowa "Z Tobą Maryjo pielgrzymujemy" skutecznie będą dopingowały niejednego pątnika.
Ja z kolei pozwoliłam sobie napisać wiersz nawiązujący do odwiedzin Najświętszej Panienki w naszych parafiach i dekanatach:

Peregrynacja

Witam Cię Panno o smutnym obliczu,
z miłością tuląca małe Dzieciątko.
Nie w pięknym zabytkowym kościele,
nie w skromnym, drewnianym kościółku,
nie w bogatym, nowym kościele,
ale w moim ludzkim sercu.
Witam, dziękując, iż jesteś,
że przyszłaś tutaj z Częstochowy,
że chcesz mnie wysłuchać.
Witam i w ślad za przodkami,
szeptam te trzy ważne słowa:
że jestem,
że pamiętam,
że czuwam...

Może daleko mu do idealności, ale kiedy podzieliłam się nim z jednym z zaprzyjaźnionych księży, to stwierdził, iż nie wyobraża sobie innego wiersza na powitanie kopii ikony w jego parafii. Trochę mnie tym onieśmielił, bo jak dotąd to tylko Ksiądz Niosący Światło robił mi takie niespodzianki i wykorzystywał moje kulawe wiersze w swoich kazaniach. adekwatnie to jeden wiersz. No i jeszcze dwa zostały wykorzystane podczas zakończenia roku szkolnego. Owszem, wieloma z nich dzielę się z Wami, ale w zasadzie nie uważam je za jakieś rewelacyjne. Nigdy bym też nie przypuszczała, iż jednym z nich będzie witana Jasnogórska Panienka w parafii. Wzruszenie nie do opisania.
Najważniejsze w tym wszystkim były dla mnie jednak same Nabożeństwa Jubileuszowe i to, co na nich usłyszałam. Najbliższe mnie było w bazylice po przeciwnej stronie ulicy. W nim jednak nie mogłam wziąć udziału, ponieważ miało ono miejsce w tym samym czasie co kanonizacja Carla Acutisa i Pier Giorgia Frassatiego w Rzymie. Bilokacji jeszcze nie opanowałam, a z Rzymu nie chciałam się już wycofywać. Potem nabożeństwa były w odleglejszych częściach diecezji. Ja jednak się nastawiłam, iż wezmę udział w nabożeństwie, które miało miejsce na początku października. Nawet, jak już pisałam, zostałam wyznaczona do sporządzenia z tego wydarzenia notatki do kroniki parafialnej. Ale oprócz tego pomogłam lokalnej społeczności przyozdobić niewielki kościółek św. Walentego i św. Barbary, gdzie witana była ikona oraz sam kościół, gdzie gościła przez trzy dni, czym w pewnym stopniu wkupiłam się w łaski parafian. A potem przez trzy dni przebywałam godzinami w świątyni, czym jeszcze bardziej ich zachwyciłam (a przecież nic specjalnego nie zrobiłam).
Potem uczestniczyłam w diecezjalnych rekolekcjach na Arenie w Sosnowcu poprzedzających II edycję Strefy Młodych w S-cu. adekwatnie to znalazłam się tam przez przypadek, ponieważ ci, co mieszkają w okolicy zostali poproszeni o pomoc w przygotowaniu obiektu. Niemal prosto z pracy pojechałam na miejsce. Tam w miarę gwałtownie uporaliśmy się ze wszystkim, dzięki czemu mogliśmy iść na płytę, gdzie najpierw była konferencja, a po niej Msza święta z nabożeństwem.
Kolejne moje spotkanie z ikoną Matki Bożej miał miejsce w poniedziałkowy wieczór w jednym z sanktuariów, które znajduje się w moim mieście. Potem postanowiłam podjechać w środę do S-ca na Pogoń, gdzie w tamtejszej parafii odbyło się przedostatnie spotkanie. Na finał spotkań w ramach Nabożeństw Jubileuszowych zostałam zaproszona przez samego wikarego posługującego w jednej z będzińskich parafii, a jednocześnie przewodnika naszej grupy zielono-czarnej zmierzającej rokrocznie do Częstochowy.
Każdemu ze wspomnianych nabożeństw przewodziło inne hasło, wokół którego biskup skupił się w swoim kazaniu podczas nabożeństwa. Generalnie schemat nabożeństwa w większości przypadków był taki sam: rozpoczynało się pieśnią do Matki Bożej, następnie był czytany fragment Dziejów Apostolskich opowiadający o Zesłaniu Ducha Świętego, śpiewano psalm respondyczny z niedzieli wielkanocnej, fragment Ewangelii św Jana, po którym następowało nabożeństwo Jubileuszowe. Po nabożeństwie odmawiano modlitwę wiernych, a następnie miało miejsce wzajemne błogosławieństwo, podczas którego podchodziliśmy do siebie i błogosławiliśmy sobie wzajemnie, wypowiadając słowa z Księgi Liczb: "Niech ci błogosławi Pan i niech rozjaśni nad Tobą swoje oblicze". Tutaj biskup wykazał się poczuciem humoru zaznaczając, iż o ile ktoś zapomni co ma mówić, to może po prostu powiedzieć "Dobry wieczór", co też jest dobrym życzeniem. Nabożeństwo kończyło się krótkimi wezwaniami z prośbami do Matki Bożej oraz odmówieniem "Ojcze nasz". Całość zamykała się w góra 40 minutach, a więc nie było jakoś specjalnie długa.
Wiedziałam, iż nie dam rady zapamiętać całych ich treści, chociaż były genialne w swojej prostocie i trafiające w punkt, dlatego założyłam, iż z każdego z nich wyniosę jakąś jedną myśl, którą będę starała się wcielić w życie. Wyjątek stanowiło pierwsze nabożeństwo, gdzie z racji pełnionej funkcji, musiałam zapamiętać jak najwięcej. Nosiło ono tytuł "Maryja jest matką, która szuka i odnajduje zagubionych". Słowa, które najbardziej wbiły mi się w związku z tym w pamięć, dotyczyły osób skrzywdzonych w naszej diecezji, ale też tego, iż aby inni nas zrozumieli i chcieli powrócić do Kościoła, muszą mieć przekaz w języku dobrze przez nich rozumianym - jasnym i pewnym.
Nabożeństwo na Arenie w Sosnowcu nosiło hasło: "Maryja, matka miłosierdzia, zaprasza do powrotu". Jak dla mnie było ono kontynuacją poprzedniego nabożeństwa, w którym brałam udział. Biskup zachęcał w nim wszystkich zgromadzonych, aby nie potępiali i nie odrzucali tych, którzy odeszli od Kościoła, a dyskretnie pomogli im powrócić do niego w momencie, kiedy będą już na to gotowi. Na przykład można to zrobić poprzez pokazanie im różnych inicjatyw dziejących się w parafii, w których mogą wziąć udział i które mogą pomóc im w tym powrocie.
Trzecie nabożeństwo, w którym wzięłam udział, miało miejsce w moim mieście i odbyło się pod hasłem: "Maryja uczy przeżywać euforia ze służby w Kościele". Biskup Artur istotny podkreślał tutaj, iż każdy z nas ma swoje miejsce w Kościele, jakąś maluteńką misję, ale istotną w oczach Boga. Zobrazował to przypowieścią o robotnikach w winnicy, gdzie ci co przyszli na koniec dnia otrzymali taką samą zapłatę jak ci, co pracowali od rana. Zauważył, iż Maryja była w grupie tych z ostatniej godziny, a jednak otrzymała najwyższą nagrodę, co powinno napawać nas wszystkich nadzieją.
Przedostatnie spotkanie miało motto "Maryja wzywa nas do przebaczenia i miłosierdzia". Pasterz naszej diecezji odniósł się w nim do trudnej sytuacji Kościoła, któremu przyszło mu przewodził, zwłaszcza tego, co się działo w ostatnich latach. Nie szukał winnych, ale prosił wiernych o przebaczenie, jak dziecko swoich rodziców. Wie, iż to jest trudne, ale możliwe. Możliwe, o ile uwierzy się w Boże Miłosierdzie i w to, iż jest ono najsprawiedliwszym sędzią, który na końcu wszystkich osądzi. Ono nie zapomni tego, co tu się działo, a żyjąc w ciągłej nienawiści niszczymy samych siebie.
I w końcu ostatnie spotkanie połączone z Nabożeństwem Jubileuszowym, tym razem pod hasłem "Maryja prowadzi nas do autentycznej odpowiedzi na Boże wezwanie". Jak można się domyślać, w czasie tego kazania biskup podkreślał, iż Pan Bóg każdego z nas w pewnym momencie życia do czegoś powołuje. Jednych do małżeństwa, innych do kapłaństwa, a jeszcze innych do życia w pojedynkę. Czasami jednak próbujemy w sobie stłumić owy "boży głos". Nie tędy droga. Lepiej w ciszy serca porozmawiać z Najwyższym, rozważyć za i przeciw owej decyzji. Czasami choćby warto odłożyć w czasie najważniejsze decyzje, aby nie były one podejmowane pochopnie. Zauważył, iż Maryja też musiała chwilę zastanowić się, czy zgodzić się na bycie matką samego Boga. Wbrew temu, co sobie myślimy, Bóg cierpliwie poczeka na nas i na nasze "tak" odnośnie Jego planów względem nas.
Opisane spotkania okazały się dla mnie bardzo wartościowe. Owszem, wymagały ode mnie małego przeorganizowania czasu (np. te trzy dni w Siewierzu, na kilka z nich jechałam też prosto z pracy), jednak przeżycia, jakie mi w ich czasie towarzyszyły i wartości, jakie z nich wyniosłam mam nadzieję, iż pozostaną ze mną przez długi czas. To w poniedziałek modliłam się przed obliczem Jasnogórskiej Pani o szczęśliwą obronę (mam nadzieję, iż to nie jest myślenie tylko o sobie), to jej dziękowałam w środę za wysłuchanie moich próśb. Chwilami miałam choćby wrażenie, iż przytulam się do niej niczym do kochającej matki. Oczywiście duchowo, bo fizycznie byłoby to niemożliwe...
Podczas kazania na zakończenie peregrynacji w jednej z parafii usłyszałam, iż o ile na co dzień w oczach Matki Bożej Częstochowskiej odbijają się sprawy całej Polski, a choćby świata, o tyle w tych miesiącach odbijają się sprawy diecezjan - te dobre, i te złe, prośby oraz podziękowania, żale i nadzieje. A Matka Boża wszystkie te sprawy wysłuchuje i zanosi przed oblicze Pana niczym bukiet kwiatów. Podoba mi się to porównanie. I mam cichą nadzieję, iż te prośby zostaną spełnione zgodnie z wolą Boga.
Nabożeństwa Jubileuszowe dobiegły końca, jednak peregrynacja po naszych parafiach i ośrodkach do nich przynależących jeszcze trwa przez ponad pół roku. Niech przyniesie jak najpiękniejsze owoce i wspomnienia.
Idź do oryginalnego materiału