Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa to jeden z niewielu momentów, podczas których to Jezus Chrystus ukryty w Hostii przechowywanej w monstrancji wychodzi na ulice parafii. Tradycja ta wywodzi się ze średniowiecza, pierwszy raz procesja Eucharystyczna na ziemiach polskich miała miejsce w diecezji krakowskiej w 1320 roku, a pod koniec XIV wieku obchodzona już była w całym kraju.
W tym roku miałam okazję wziąć udział w uroczystościach w jednej z parafii w B-nie. Niewielka parafia licząca kilka ponad 2500 wiernych, w której tydzień wcześniej odbyła się peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Już wtedy umówiłam się z tamtejszym księdzem administratorem, iż przyjdę. Co prawda dzień przed uroczystością otrzymałam propozycję niesienia obrazu wraz z innymi osobami śpiewającymi poranne "Godzinki" w parafii w S-rzu, ale skoro już Brat Albert mnie zaklepał, to nie chciałam robić zamieszania.
Uroczysta Suma odbyła się o godzinie 11:00. Ksiądz Darek na co dzień jest na parafii sam, ale tego dnia wspomagał go ksiądz na co dzień rezydujący w Domu Księży Emerytów. To on celebrował Mszę świętą oraz wygłosił kazanie, w którym poruszył temat niepozornych współczesnych prześladowań katolików. A potem wyszliśmy na ulice parafii i przy wspólnym śpiewie ruszyliśmy do czterech ołtarzy symbolizujących czterech Ewangelistów.


Wiernych biorących udział w procesji nie było dużo, ale z drugiej strony ja sama nie spodziewałam się specjalnych tłumów. Już dawno wyszłam z założenia, iż kto ma potrzebę to idzie, a kto nie ma - niech nie przeszkadza i nie utrudnia.
Procesja eskortowana była przez radiowóz policyjny. Trochę mi to przypominało niedawny przyjazd samochodu - kaplicy z kopią jasnogórskieej ikony, który też dokonał się w asyście policji. Wtedy tłumaczono to godzinami szczytu, teraz bezpieczeństwem. Dla mnie, osoby niosącej krzyż na czele procesji, był to też wyznacznik tego, gdzie mam iść. Tak samo jak proporczyki wzdłuż ulicy, pozostałe jeszcze po peregrynacji obrazu. Niestety, nikt mi wcześniej nie przedstawił trasy, a i to mój debiut w tego typu roli. choćby trochę się czułam jak Mojżesz wyprowadzający Naród Wybrany z niewoli egipskiej. Co prawda kilka razy mnie hamowano, kiedy za bardzo wybiegłam do przodu, ale wydaje mi się, iż dobrze wypełniłam powierzone mi zadanie.


![Relacja z uroczystej gali finałowej Lubelskich Dni Seniora [12.06.2026]](https://niepelnosprawnilublin.pl/wp-content/uploads/2026/06/12_06_2026_Gala-Dni-Seniora_6.jpg)





