Za sprawą rekonstruktorów Szydłów stał się w niedzielę (29 marca) Jerozolimą sprzed ponad 2 tys. lat. Na ulicach miasta odbyło się Misterium Męki Pańskiej.
Autentyczność przekazu poszczególnych scen i średniowieczna sceneria sprawiły, iż zebrani byli pod dużym wrażeniem.
– Przeżycie jest nie do opisania, ukrzyżowanie Jezusa i inne sceny. To wszystko odbiera się inaczej niż zwykłą drogę krzyżową. Widzi się te obrazy na żywo, jakby się było w tamtych czasach, jesteśmy tu już szósty raz i zawsze przeżywamy to misterium – mówiły nam mieszkanki okolic Szydłowa.
W postać Jezusa co roku wciela się Paweł Staszczak. Jest biczowany, dźwiga drewniany krzyż, ma na czole cierniową koronę i na koniec wisi na krzyżu przywiązany za ręce. Przyznał, iż to wszystko nie jest łatwe fizycznie i psychiczne.
– Baty są co prawda z filcu, a więc z miękkiego materiału, ale są nasączone sztuczną krwią, więc odczucie jest takie, jakby się oberwało mokrą szmatą przez plecy. Krzyż wazy 46 kg i niosę go przez 2 km, trzy razy z nim upadam, czasami dzieją się przy tym nieprzewidziane rzeczy, do tego jeszcze akt ukrzyżowania. Bywało tak, iż brakowało mi w tej scenie tchu w piersiach – dodał rekonstruktor.
Paweł Krakowiak, prezes Stowarzyszenia Avito Vivit Honore, które jest głównym organizatorem misterium powiedział, iż inspiracją była „Pasja” Mela Gibsona, a główny cel całego przedsięwzięcia to duchowe przygotowanie do świąt.
– Chodzi o to, żeby duchowo wejść w magię Wielkiego Tygodnia i zrobić to w sposób inny niż tradycyjny, poczuć jak mogło to być 2 tysiące lat temu , a nie ukrywam, iż odgrywamy sceny, które wywołują ciarki na plecach – zakończył.
W Misterium Męki Pańskiej wzięło udział ponad 30 rekonstruktorów, dialogi były w języku łacińskim i aramejskim , które od razu tłumaczono na język polski. Pasja Szydłowska odbyła się po raz 14 i zgromadziła tłumy zainteresowanych.














