Pacjenci są dobrze zabezpieczeni w krew i i jej składniki. Cieniem na działalności RCKiK kładą się jednak niespłacone zobowiązania szpitali, które wynoszą w sumie już 87 mln zł.
Pomimo trudności udaje się zachować wypełnienie magazynów krwi pozwalające szpitalom na niezakłóconą pod tym względem działalność leczniczą. W ramach posiedzenia parlamentarnego Zespołu ds. Wspierania Honorowych Dawców Krwi i Polskiego Czerwonego Krzyża oraz Promocji Krwiodawstwa, Dawstwa Szpiku Kostnego i Transplantologii, rozmawiano na temat bieżących problemów systemu krwiodawstwa w Polsce.
W czasie ostatnich wakacji banki krwi nie musiały apelować o pilne oddawanie krwi, co w poprzednich latach zdarzało się bardzo często. „Nisko kłaniamy się honorowym krwiodawcom, bo to dzięki nim te wakacje były bezpieczne” – mówił dr Sebastian Twaróg, dyrektor Narodowego Centrum Krwi. RCKiK otrzymał wsparcie w ramach kolejnej już edycji programu polityki zdrowotnej na lata 2027-2032, którego celem jest zapewnienie samowystarczalności Polski w krew i jej składniki. Otrzymane tą drogą 130 mln zł ma służyć wzmocnieniu świadomości i krzewieniu idei honorowego krwiodawstwa, tak aby jak najszybciej móc docierać zwłaszcza do osób, które mają rzadkie grupy krwi. Kwota zostanie spożytkowana w dużym stopniu na wzmocnienie infrastruktury m.in. zostaną zakupione 73 samochody z chłodnią do przewozu krwi i innych preparatów opracowywanych w RCKiK. Z kolei środki pochodzące z projektów unijnych zostaną przeznaczone na wzmocnienie tworzenia baz danych, cyberbezpieczeństwa, a także szkolenia z komunikacji dla pracowników RCKiK.
Wciąż jednak problemem są nieterminowe uregulowania należności przez szpitale. Aktualnie szpitale mają dług wobec RCKiK wynoszący 87 mln zł. W ubiegłym roku 8 z 21 regionalnych dyrekcji było na minusie. W związku z tym wdrażane są programy naprawcze, jednakże za część problemów odpowiadają właśnie niespłacone zobowiązania placówek medycznych.
Magdalena Kramska, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia zwróciła uwagę na trwające w tej chwili działania, których celem jest uzyskanie spójności w zarządzaniu poszczególnymi preparatami pochodzenia ludzkiego, nie tylko samej krwi – “Trwają prace nad stworzeniem struktury, by nam konsolidowała te zasoby, zoptymalizowała zwłaszcza zasoby ludzkie, aby udźwignąć ciężar tych dodatkowych obciążeń administracyjnych, których dzięki rozporządzenie unijnym będziemy mieli niewątpliwie więcej”.
Pytana powrót do rozmów na temat narodowego frakcjonatora osocza, dyr. Kramska zdecydowanie powiedziała – „Nie przewidujemy, żeby w projekcie dotyczącym substancji pochodzenia ludzkiego pojawił się temat frakcjonatora”. Dodała również, iż jest to temat zdecydowanie wykraczający poza kompetencje Ministerstwa Zdrowia – “Plan jest taki, abyśmy najpierw domknęli kwestie, które wiemy, iż są konieczne do wprowadzenia i co do których wiemy, co powinno się wydarzyć, czyli obszar substancji pochodzenia ludzkiego. Jak ten etap, ten proces zostanie zamknięty to wtedy będziemy wracać jako uczestnicy do prac dotyczących frakcjonatora osocza”.
Katarzyna Lisowska ze Stowarzyszenia Hematoonkologiczni, prezes Fundacji Per Humanus zwróciła uwagę, iż pacjenci słysząc o wciąż nieuregulowanych rachunkach szpitali wobec RCKiK, obawiają się sytuacji w której nie otrzymają leczeniach użyciem krwi lub jej składników. „Nie ma żadnego niebezpieczeństwa dla pacjentów, o ile chodzi o dostępność do krwi j jej składników” – odpowiedziała dyr. Kramska. Jak dodała, działalność RCKiK nie jest uzależniona jedynie od wpływów ze szpitali, ale otrzymują osobno dotacje Ministerstwa Zdrowia. “Nasz system jest odporny na kryzysowe sytuacje” – podkreślił prof. Piotr Radziwon, konsultant krajowy w dziedzinie transfuzjologii klinicznej a jednocześnie dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Białymstoku.















