Psychoterapia to oszustwo? Psychoterapeuta przyznaje: „czasem tak”

rawicz24.pl 7 godzin temu

Jak może wyglądać terapia poznawczo-behawioralna? Oto historia pana Grzegorza

Pan Grzegorz trafił do mnie w wieku 52 lat. Miał troje dzieci i kochającą żonę. Całe życie ciężko pracował. Od kilku miesięcy trudno mu było zmotywować się, żeby wstać do pracy. Sam mówił: „Nie wiem, co mi jest, mam wszystko, powinienem być szczęśliwy!”. Hobby, które wcześniej sprawiało mu przyjemność, teraz wydawało się męczarnią, podobnie jak spotkania ze znajomymi, więc pan Grzegorz przestał próbować. Od dobrze życzących mu bliskich słyszał: „uśmiechnij się”, „musisz spojrzeć na to pozytywnie…” czy „nie wymyślaj, inni mają gorzej”.

W końcu, pomimo wstydu (bo przecież „powinien sobie radzić sam”), zgłosił się na terapię poznawczo-behawioralną. Dobrze pamiętam jedno z jego pierwszych zdań: „Nie wierzę w terapię, przyszedłem tu, bo żona prosiła”. Po pierwszej sesji dostał do zrobienia w domu ćwiczenie – obserwację tego, jak się czuje. Nie bardzo wierzył, iż to coś zmieni, ale mimo wszystko zdecydował się je zrobić. W kolejnym tygodniu omówiliśmy jego obserwacje i przyjrzeliśmy się zależnościom między tym, co robi i myśli, a tym, jak się czuje.

Po kilku kolejnych sesjach i – co może choćby ważniejsze – ćwiczeniach między nimi osiągnęliśmy poprawę. Gdy zgłosił się na terapię, oceniał swoje samopoczucie na 2 w dziesięciostopniowej skali, a po kilku sesjach na 6/10. Wtedy zapytałem go, czy chce kontynuować pracę, czy efekty mu wystarczą. Zdecydował się kontynuować. Na kolejnych sesjach pracowaliśmy nad wzmocnieniem i utrwaleniem efektu. Rozstaliśmy się po około pół roku spotkań.

(Historia pana Grzegorza jest złożona z doświadczeń wielu osób, a jej szczegóły zostały zmienione. Długość terapii i jej efekty zależą od wielu czynników.)

Podobnie jak w medycynie, w psychoterapii dążymy do praktyki opartej na dowodach (ang. evidence-based) – oznacza to, iż metody stosowane w gabinecie zostały przebadane pod kątem skuteczności. Szczególny nacisk kładzie na to psychoterapia poznawczo-behawioralna.

Jak nie trafić na terapię, która jest stratą pieniędzy?

Nurtów psychoterapii jest wiele i każdy pracuje trochę inaczej – to dobrze, bo ludzie i ich problemy też są różni. Niezależnie od nurtu warto jednak sprawdzić kilka rzeczy.

Przed pierwszym spotkaniem:

  • czy terapeuta ukończył całościowe, kilkuletnie szkolenie w psychoterapii albo jest w jego trakcie – weekendowy kurs to za mało,
  • czy regularnie konsultuje swoją pracę z superwizorem.

Na pierwszej wizycie możesz zapytać:

  • jak terapeuta rozumie mój problem?
  • jak wygląda praca w jego nurcie i czego mogę się spodziewać?
  • jak będziemy rozmawiać o tym, czy terapia mi pomaga?

Sygnały ostrzegawcze:

  • terapeuta obiecuje szybkie i pewne wyleczenie,
  • trudno zadać pytanie albo wyrazić wątpliwość,
  • terapeuta nie chce powiedzieć, jakie ma przygotowanie,
  • terapeuta zniechęca do konsultacji z lekarzem lub psychiatrą.

Dobry terapeuta nie obrazi się za te pytania. Wręcz przeciwnie – to dobry początek wspólnej pracy.

Historia pana Grzegorza i wielu innych pacjentów pokazuje, iż nie trzeba być w 100% przekonanym do terapii, aby spróbować. Pierwsza wizyta to sprawdzenie, a nie zobowiązanie.

Miłosz Zyga – psycholog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny w trakcie szkolenia. Przyjmuje w gabinecie „Sprawczość i Wdzięczność” w Rawiczu (ul. Piłsudskiego 42/1) oraz online. Kontakt: tel. +48 574 569 615, www.sprawczoscwdziecznosc.pl


Artykuł sponsorowany

Idź do oryginalnego materiału