Prof. Simon ostrzega przed „leczeniem”, które może szkodzić. „Szarlatani żerują na pacjentach”

supertydzien.pl 10 godzin temu
Prezydent Karol Nawrocki, zamiast podpisać lub zawetować tzw. lex szarlatan, 24 sierpnia skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. W ten sposób zamroził wejście w życie ustawy. Medonet rozmawia o tym z prof. Krzysztofem Simonem, znanym i cenionym ekspertem w dziedzinie chorób zakaźnych. Prezydent nie ma uprawnień do zastępowania rząduW odpowiedzi na pytanie o decyzją prezydenta, profesor Simon podkreślił, iż niezależnie od tego, czy projekt ustawy był doskonały, prace nad nim trwały długo i stanowiły efekt kompromisu różnych środowisk politycznych. Jego zdaniem obecna sytuacja jest bardzo niekorzystna zarówno dla pacjentów, jak i lekarzy.Profesor Simon zwrócił uwagę, iż Trybunał Konstytucyjny nie ma określonego terminu na rozpatrzenie wniosku, co może oznaczać wielomiesięczne oczekiwanie na rozstrzygnięcie. Wskazał również na paraliż tej instytucji, wynikający z braku kworum podczas zgromadzeń ogólnych sędziów, co w praktyce uniemożliwia jej funkcjonowanie.Odnosząc się do zapowiedzi prezydenta o przygotowaniu własnej ustawy, profesor Simon przypomniał, iż głowa państwa nie posiada uprawnień do zastępowania rządu w tej kwestii, a jej zadania ograniczają się do reprezentowania kraju, nadawania odznaczeń czy mianowania ambasadorów.Suplementy diety nie mają statusu leków i nie lecząProf. Simon zgodził się z opinią dr. Michała Sutkowskiego, który zwracał uwagę na wyjątkową skalę działalności szarlatanów w Polsce. Przytoczył przypadek pacjenta, który wydał około 4 tys. zł na badania laboratoryjne, w tym na oznaczenie Brucella melitensis, mimo iż w Polsce nie odnotowuje się zachorowań na gorączkę maltańską, a pacjent nie miał kontaktu z owcami, kozami ani nie przebywał na Malcie.Profesor Simon przypomniał, iż już w 2017 r. ostrzegał przed osobami oferującymi niepotwierdzone metody leczenia boreliozy, a w tej chwili problem dotyczy także innych schorzeń. Wskazał, iż oszuści żerują na pacjentach w wielu obszarach medycyny. Jako przykłady wymienił przyjmowanie suplementów diety, które nie mają statusu leków i nie leczą, a w przypadku niektórych chorób nowotworowych mogą być wręcz szkodliwe, prowadząc do toksyczności, osłabienia skuteczności terapii lub niebezpiecznych interakcji z chemioterapią. Zwrócił uwagę, iż nadmiar witaminy C czy beta-karotenu może sprzyjać rozwojowi nowotworów, a organizm człowieka jest w stanie przyswoić jedynie 200 mg witaminy C dziennie, podczas gdy niektórzy przyjmują jej choćby 1000 mg.Odniósł się również do praktyki chelatacji stosowanej w miażdżycy, podkreślając brak naukowych podstaw dla przekonania, iż absorpcja wapnia prowadzi do rozpadu blaszek miażdżycowych. Największe oburzenie budzi w nim jednak biorezonans, po którym pacjenci często są przekonani o istnieniu licznych poważnych chorób. Jak tłumaczy, „Proszę pana, przy takiej liczbie chorób, które u pana zdiagnozowano, człowiek nie ma prawa żyć!” – a mimo to pacjenci powołują się na wyniki biorezonansu, który nie jest uznawany w medycynie.Ludzie niechętnie przyznają się do błędówProf. Simon przypomniał w rozmowie z Medonetem, iż już w 2016 r. zetknął się z działalnością ILADS podczas demonstracji w San Diego, gdzie naukowcy byli atakowani za prezentowanie naukowego podejścia do boreliozy. Podkreślił, iż długotrwała antybiotykoterapia zalecana przez ILADS nie znajduje żadnego uzasadnienia naukowego i jest niebezpieczna.Jako współautor polskich wytycznych dotyczących leczenia boreliozy, profesor Simon zaznaczył, iż terapia antybiotykowa trwa do 28 dni, a w razie potrzeby można ją powtórzyć. jeżeli leczenie nie przynosi efektu, należy rozważyć inną diagnozę. Zwrócił uwagę, iż pacjenci często mylą obecność przeciwciał z aktywną chorobą, co prowadzi do niepotrzebnego i szkodliwego leczenia.W odpowiedzi na pytanie o możliwość rozmowy z pacjentami, którzy padli ofiarą szarlatanów, profesor Simon wyraził wątpliwość, czy ktokolwiek zdecyduje się na taki krok, ponieważ ludzie niechętnie przyznają się do błędów, chyba iż anonimowo w internecie.Profesor Simon przypomniał, iż podczas pandemii przez dwa lata korzystał z ochrony policyjnej, ponieważ był jednym z przeciwników stosowania amantadyny w leczeniu COVID-19 i propagował szczepienia oparte na technologiach mRNA. Podkreślił, iż to właśnie nowoczesne technologie genetyczne umożliwiły opracowanie szczepionki przeciwko Eboli, co pozwoliło powstrzymać śmiertelną epidemię w Afryce. Wyraził nadzieję, iż tego typu zagrożenia nie dotrą do Europy, zwłaszcza w kontekście nasilonego ruchu turystycznego i migracyjnego.
Idź do oryginalnego materiału