Ocet jabłkowy piją tysiące Polaków. Czas ostudzić entuzjastów jednym "ale"

natemat.pl 9 godzin temu
Ocet jabłkowy wraca jak bumerang. Jedni dolewają go do sałatek. Inni piją go codziennie po rozcieńczeniu, z nadzieją na szybki efekt. Internet obiecuje sporo. Pytanie tylko, ile z tego ma pokrycie w faktach.


Choć brzmi jak kolejny "superprodukt", sprawa jest bardziej złożona. Ma pewne adekwatności, które mogą działać na korzyść organizmu, ale lista znaków zapytania wciąż jest długa. Najprościej mówiąc, ocet jabłkowy to efekt fermentacji jabłek. Najpierw drożdże zamieniają cukier w alkohol. Potem bakterie robią z niego kwas octowy. I to właśnie on odpowiada za smak, zapach i większość adekwatności.

W sklepach możemy trafić na dwie jego wersje – klarowną, przefiltrowaną i mętną (tzw. matkę octową). Ta druga zawiera osad z bakterii i drożdży. Często mówi się o jej działaniu probiotycznym. Problem w tym, iż badania nie potwierdziły jednoznacznie, by miało to realne przełożenie na zdrowie.

Ocet jabłkowy – co mówi nauka


Lista obietnic jest długa. Odchudzanie, poprawa poziomu cukru i poziomu lipidów. Brzmi znajomo. Rzeczywistość jest jednak mniej spektakularna. Oczywiście część badań faktycznie coś sugeruje.

Regularne 1–2 łyżki dziennie mogą:


lekko wspierać spadek masy ciała,

obniżać poziom glukozy po posiłkach,

wpływać na profil lipidowy (np. redukować trójglicerydy).


Brzmi dobrze, ale jest haczyk. Bo… skala tych badań była niewielka, czas ich trwania krótki, a metodologia – daleka od ideału. Innymi słowy, coś się dzieje, ale trudno mówić o pewniku. Niektórzy badacze wskazują wręcz na efekt placebo. Albo na zwykłą zmianę nawyków, bo kto zaczyna pić ocet, zwykle przy okazji zmienia dietę.

Pojawiły się wyniki sugerujące spadek tłuszczu trzewnego. Czyli tego bardziej niebezpiecznego, otaczającego narządy. Wiąże się on z większym ryzykiem chorób. Niestety, chociaż brzmi obiecująco, to… znów – mała próba, ograniczone dane. Na razie to raczej ciekawostka niż przełom.

Inne zastosowania octu jabłkowego? Lista jest długa, dowody krótkie


Ocet jabłkowy dorobił się reputacji domowego "leku na wszystko". W praktyce wygląda to mniej imponująco:

na zgagę i refluks – popularne, ale bez potwierdzenia w badaniach,

na skórę (np. egzema) – może podrażniać, zamiast pomagać,

na włosy – stosowany jako płukanka, choć dowody są słabe,

na bakterie – tu faktycznie wykazuje działanie (np. wobec salmonelli).


To nie znaczy, iż ocet jabłkowy nie działa w ogóle. Raczej – działa wybiórczo. I nie zawsze tak, jak się powszechnie sądzi. A jak go stosować, żeby sobie nie zaszkodzić? Tu warto być konkretnym. Ocet jabłkowy nie jest groźny pod warunkiem, iż używamy go rozsądnie.

Podstawy są proste:


zawsze rozcieńczaj – czysty może uszkodzić szkliwo i podrażnić przełyk,

trzymaj się umiarkowanych ilości – zwykle 1–2 łyżki dziennie,

nie pij na pusty żołądek, jeżeli źle reagujesz (ocet może wywołać nudności).


I jeszcze jedno – jeżeli bierzesz leki, zwłaszcza na cukrzycę czy nadciśnienie, lepiej skonsultować się z lekarzem. Warto też pamiętać, iż suplementy z octem jabłkowym (tabletki, żelki) są słabo regulowane. Ich skład bywa niepewny.

Nie dla wszystkich ocet jabłkowy będzie też dobrym pomysłem. Szczególną ostrożność powinny zachować osoby z chorobami nerek, niskim poziomem potasu czy przyjmujące leki moczopędne lub insulinę.

Ocet jabłkowy to z pewnością interesujący składnik diety. Zawiera przeciwutleniacze i może lekko wspierać metabolizm. Sprawdzi się jako element diety. Ale nie jest magicznym środkiem. jeżeli traktujesz go jako uzupełnienie zdrowych nawyków – w porządku. jeżeli liczysz na spektakularne efekty bez zmiany stylu życia, to ślepa uliczka.

Idź do oryginalnego materiału