Lekarka, która w Oleśnicy z zimną krwią zabijała dzieci poczęte, choćby te gotowe już do życia poza organizmem matki, teraz chciała uśmiercić kolejne dziecko, tym razem we Wrocławiu. Do szpitala na Brochowie, który od lat słynie z dobrze działającego oddziału ginekologiczno--położniczego, gdzie od niespełna miesiąca pracuje, trafiła kobieta w zaawansowanej ciąży, posiadająca zalecenie psychiatry do przeprowadzenia aborcji. Jak uskarżała się Jagielska w mediach lewicowych, personel zaproponował pacjentce „rozwiązanie ciąży”, które zakończyłoby się urodzeniem żywego dziecka. Ona sama deklarowała natomiast, iż jest gotowa wykonać aborcję. Ostatecznie do niej nie doszło, ponieważ pracownicy służby zdrowia w porę zainterweniowali i zawiadomili organizację pro-life o zagrożeniu życia dziecka. Natychmiast przed placówką rozpoczęto protest w obronie życia dziecka i skierowano zawiadomienie na policję o podejrzeniu przeprowadzenia nielegalnej aborcji. Policja faktycznie pojawiła się na oddziale i w konsekwencji nie doszło do zabójstwa.