Depresja nie jest chwilowym spadkiem formy ani „gorszym dniem”. Jest chorobą, która dotyka ludzi w różnym wieku, o różnym statusie społecznym, często długo niezauważona przez otoczenie, a bywa, iż także przez samego chorego.
Wciąż zbyt łatwo sprowadza się ją do słabości charakteru albo braku motywacji. To błąd, który ma realne konsekwencje.
Osoba w depresji nie „weźmie się w garść”, bo nie chodzi o wolę ani o wysiłek. Chodzi o zaburzenie funkcjonowania psychicznego i biologicznego, które wymaga leczenia i wsparcia. Brak reakcji, bagatelizowanie objawów, a także społeczna presja na „normalność” pogłębiają izolację chorego.
Ważnym elementem przełamywania tego schematu są rozmowy prowadzone publicznie, bez sensacji i bez moralizowania. Taki charakter miał odcinek 23. odcinek programu „Sekielski wieczorową porą”, poświęcony depresji, wyemitowany na antenie TVP1. Gośćmi Tomasza Sekielskiego byli znani i popularni twórcy: Margaret, Olek Klepacz, Marek Dyjak – wokaliści, Joanna Kurowska – aktorka, a także dr hab. Sławomir Morawiec – psychiatra i Lucyna Kicińska – terapeutka.
Rozmowa nie sprowadzała się do statystyk ani deklaracji. Pokazywała, czym depresja jest w codziennym doświadczeniu chorych, jak wygląda moment, w którym potrzebna jest pomoc, i dlaczego tak wielu ludzi zgłasza się po nią zbyt późno. Goście dzielili się często traumatycznymi doświadczeniami. Ta audycja była istotna nie dlatego, iż „poruszyła temat”, ale dlatego, iż zrobiła to bez uproszczeń. Padło jasno, iż depresja nie zawsze wygląda dramatycznie.
Rys. W.M.C. dla GT. Kliknij, aby powiększyć.Warto jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz. W programie zaproszeni goście byli związani wyłącznie ze sceną, estradą i światem kultury. Taki dobór rozmówców może niezamierzenie budować wrażenie, iż depresja jest problemem specyficznym dla tej grupy zawodowej, ludzi wystawionych na presję popularności i ocenę publiczną. To złudzenie. Na depresję zapadają nauczyciele, urzędnicy, kierowcy, lekarze, przedsiębiorcy, osoby bez pracy, młodzi i starsi. Choroba nie wybiera środowiska ani zawodu. jeżeli przypisuje się ją jednej grupie, reszta chorych pozostaje niewidoczna, a to utrudnia rozpoznanie problemu i opóźnia szukanie pomocy.
Często przychodzi po cichu. Objawia się bezsennością, obojętnością, problemami z koncentracją, wycofaniem. Z zewnątrz bywa niewidoczna. W środku niszczy. Często związana jest z nadużywaniem alkoholu lub środków odurzających. W skrajnych przypadkach prowadzi do samobójstw. Co interesujące w Polsce, nie tylko z powodu depresji, mężczyźni odbierają sobie życie znacznie częściej niż kobiety. Na przykład w 2024 roku zanotowano w Polsce 4845 samobójstw z czego 4088 to mężczyźni, a 757 kobiety. Oznacza to ponad pięciokrotną różnicę.
W kraju wciąż za mało mówi się o tym, iż leczenie depresji nie jest powodem do wstydu. Psychoterapia i farmakoterapia są formami leczenia, tak jak w przypadku innych chorób. Nie zastąpi ich „dobra rada”, religijna formuła ani internetowy slogan o pozytywnym myśleniu.
Jeśli media publiczne mają sens, to właśnie w takich momentach. Gdy zamiast hałasu proponują rozmowę. Gdy zamiast ocen dają wiedzę. Odcinek „Sekielskiego wieczorową porą” o depresji spełniał ten warunek. Pozostaje pytanie, czy za pojedynczym programem pójdzie trwała zmiana sposobu mówienia o zdrowiu psychicznym.
Depresja nie zniknie, jeżeli będziemy udawać, iż jej nie ma. Znika natomiast szansa na pomoc wtedy, gdy milczenie staje się normą.
„Sekielski wieczorową porą” odcinek 23 można obejrzeć: > tutaj.
→ red.
28.01.2026
• foto: Freepik
• więcej o depresji można przeczytać: > tutaj












