
Budowa nowych domów w Ottawie
Obniżenie opłat deweloperskich pobieranych przez miasta mogłoby zwiększyć liczbę nowych inwestycji mieszkaniowych w Kanadzie, szczególnie w rejonie Toronto i Vancouver. Eksperci podkreślają jednak, iż samo to rozwiązanie nie wystarczy do przezwyciężenia kryzysu mieszkaniowego.
Do takich wniosków doszedł główny ekonomista Canada Mortgage and Housing Corporation (CMHC), Mathieu Laberge, w najnowszym raporcie opublikowanym przez federalną agencję mieszkaniową.
Opłaty deweloperskie to środki pobierane od inwestorów na finansowanie infrastruktury niezbędnej dla nowych osiedli, takich jak drogi, wodociągi czy transport publiczny. W ostatnich latach coraz częściej wskazywano je jako jeden z czynników podnoszących koszty budowy mieszkań.
Według analiz CMHC niemal całkowite zniesienie tych opłat mogłoby zwiększyć liczbę opłacalnych projektów mieszkaniowych w Toronto o ponad 10 proc. W praktyce oznaczałoby to choćby od 10 do 16 tysięcy dodatkowych mieszkań rocznie. Zdaniem autorów raportu taka skala budowy mogłaby wypełnić choćby połowę obecnej luki podażowej i przybliżyć ceny mieszkań do poziomów sprzed pandemii.
Największy wzrost liczby możliwych do realizacji inwestycji odnotowałoby Burnaby w Kolumbii Brytyjskiej, gdzie liczba opłacalnych projektów mogłaby wzrosnąć o 14 proc. W Ottawie efekt byłby znacznie mniejszy i wyniósłby około 3 proc.
Laberge zaznaczył jednak, iż opłaty deweloperskie są tylko jednym z elementów wpływających na koszty budowy. Jego zdaniem poprawa dostępności mieszkań wymaga również ograniczenia biurokracji, zmian regulacyjnych oraz uproszczenia procedur administracyjnych.
Rząd federalny już wcześniej zapowiedział wsparcie dla gmin, które zdecydują się obniżyć opłaty deweloperskie. W marcu Ottawa ogłosiła program infrastrukturalny o wartości 8,8 miliarda dolarów realizowany wspólnie z Ontario. Jednym z warunków uzyskania finansowania jest zmniejszenie opłat za rozwój o 30–50 proc. na okres trzech lat.











