Setki martwych ptaków znaleziono w Sopocie i Gdyni w ostatnich tygodniach. Przyczyną śmierci tych zwierząt jest prawdopodobnie wirus ptasiej grypy - podał portal Trójmiasto. Choć ostatecznych wyników badań jeszcze nie ma, przypadki choroby odnotowywane są na Pomorzu od grudnia.
Niepokojące zjawisko nad Bałtykiem. Służby badają setki przypadków

Na początku tygodnia dziennikarze lokalnych mediów informowali, iż na polskich plażach można natknąć się na martwe ptaki. Podejrzewano, iż zwierzęta padły po zetknięciu z ogniskiem ptasiej grypy.
Portal Trójmiasto uzyskał komentarze przedstawicieli wojewody, którzy przyznali, iż owe ogniska odnotowywane są na Pomorzu od grudnia i do 19 stycznia potwierdzono istnienie 10 z nich.
Co najmniej 200 ptaków znalezionych w Gdyni i Sopocie
Natomiast w czwartek Patrycja Makarewicz z biura wojewody przekazała portalowi, iż chodzi nie o dziesiątki, a setki przypadków śmierci ptaków.
- Powiatowy Lekarz Weterynarii w Gdyni potwierdza, iż na terenie miasta Sopotu stwierdzono wystąpienie około 100 padłych dzikich ptaków. Jednocześnie informuje się, iż na terenie miasta Gdyni odnotowano również około 100 przypadków padłych ptaków - powiedziała. Jak dodała rzeczniczka, znaleziono również 32 padłe ptaki w Pruszczu Gdańskim.
ZOBACZ: Grypa w natarciu, przed nami szczyt zachorowań. Eksperci biją na alarm
"Z nieoficjalnych informacji Trojmiasto.pl wynika, iż liczby te już teraz są nieaktualne, bo dosłownie w ciągu kilku godzin w Sopocie znaleziono kolejne 23 martwe ptaki" - podał portal w piątek przed południem.
Marta Kościańska, zastępca powiatowego lekarza weterynarii w Gdyni, w rozmowie z dziennikarzami medium podkreśliła, iż z dużym prawdopodobieństwem można mówić o ptasiej grypie, przy czym podanie oficjalnych wyników badań jest niemożliwe, dopóki nie zostaną zweryfikowane na drugim etapie.
Czy ptasia grypa jest groźna dla ludzi?
Jeśli ptasia grypa zostanie oficjalnie potwierdzona, wirus ten ma być mimo wszystko niegroźny dla ludzi, choć istnieje ryzyko jego mutacji. Według sanepidu istnieją dwa główne sposoby zarażenia się wirusem przez człowieka: bezpośredni kontakt z zakażonym ptactwem lub styczność z jego odchodami i dotykanymi przez nie rzeczami.
"Jak dotąd najwięcej przypadków zarażenia się przez ludzi odnotowano na obszarach wiejskich i podmiejskich, gdzie w wielu gospodarstwach utrzymuje się małe stada drobiu, który wędruje swobodnie, czasem wchodząc do domów lub pojawiając się w miejscach, w których bawią się dzieci" - wyjaśniała stacja sanitarno-epidemiologiczna w Polkowicach.
ZOBACZ: Śmiertelny wirus w Azji. Nowe zakażenia, przywrócono kontrole z czasów pandemii
Wirus jednak rzadko przechodzi na ludzi i dotąd nie jest jasne, "dlaczego w podobnych warunkach tylko niektórzy ludzie ulegają zarażeniu". Przy tym nie należy bagatelizować napotkanego padłego ptaka - każdy taki przypadek trzeba zgłosić służbom, dzwoniąc choćby na policję.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

















