Nawet gdy wszyscy wiedzą, kto jest ojcem – i tak potrzebny jest wyrok. Sprawdziliśmy, jak wygląda to w regionie

slowopodlasia.pl 7 godzin temu
Sprawy o zaprzeczenie ojcostwa dotyczą sytuacji, w której trzeba formalnie podważyć zapis w akcie urodzenia dziecka. Zgodnie z polskim prawem, jeżeli dziecko urodzi się w trakcie małżeństwa – albo w ciągu 300 dni od jego zakończenia – za ojca automatycznie uznawany jest mąż matki. choćby jeżeli w rzeczywistości biologicznym ojcem jest inny mężczyzna.Aby zmienić ten stan, konieczne jest złożenie pozwu do sądu i przeprowadzenie postępowania. Dopiero prawomocny wyrok może obalić to domniemanie i uregulować sytuację prawną dziecka.Temat ten wrócił do debaty publicznej za sprawą zapytania poselskiego Sławomira Ćwika, który jesienią ubiegłego roku zwrócił się do Ministerstwa Sprawiedliwości o dane dotyczące liczby takich spraw oraz ocenę, czy nie należałoby uprościć procedur. Do dziś jednak resort nie przedstawił odpowiedzi, ograniczając się jedynie do poinformowania o przedłużeniu terminu.Postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda sytuacja w naszym regionie – zarówno w Chełmie, jak i w innych częściach województwa lubelskiego.„To miała być formalność” – historie rodziców– To było absurdalne. Każdy wiedział, kto jest ojcem mojego dziecka. A mimo to musieliśmy przejść przez cały proces – mówi pani Marta.Jej sprawa trwała kilka miesięcy. Nie było konfliktu, nie było sporu, nie było wątpliwości.– Ojciec biologiczny był obecny, wszystko było jasne. A jednak trzeba było składać pozew, czekać na rozprawę, tłumaczyć coś, co było oczywiste – dodaje.Podobne doświadczenia ma pan Kamil.– To nie była walka. To była formalność, ale bardzo czasochłonna. Każda rozprawa to stres i poczucie, iż to wszystko można by załatwić prościej – mówi.Jeszcze inaczej wspomina to pani Agnieszka.– Najtrudniejsze było to, iż wszystko się przeciągało. Dla dorosłych to może formalność, ale dziecko żyje w tym czasie w pewnym stresie. To naprawdę nie jest obojętne – podkreśla.Takich historii – choć rzadziej niż kiedyś – wciąż nie brakuje.Chełm: wyraźny spadek sprawDane Sądu Rejonowego w Chełmie pokazują, iż liczba spraw o zaprzeczenie ojcostwa w ostatnich latach znacząco się zmniejszyła. W 2015 roku wpłynęło 25 takich spraw, rok później 28, a następnie liczba ta zaczęła stopniowo maleć. W 2025 roku odnotowano już tylko 7 pozwów.Oznacza to spadek o ponad 70 procent w ciągu dekady.Jednocześnie zdecydowana większość postępowań kończy się uwzględnieniem powództwa. Innymi słowy – sąd potwierdza, iż mężczyzna wpisany jako ojciec nie jest ojcem biologicznym dziecka.Reszta województwa: większa skala, ten sam trendPodobna tendencja widoczna jest w innych częściach województwa lubelskiego, które podlegają pod okręg Sądu Okręgowego w Lublinie. Chodzi m.in. o sprawy prowadzone w sądach rejonowych w Lublinie, Zamościu, Białej Podlaskiej, Puławach, Kraśniku, Lubartowie, Radzyniu Podlaskim czy Włodawie.Tam liczba spraw również systematycznie spada – z 245 w 2015 roku do 89 w 2025 roku.Choć mówimy o znacznie większym obszarze i liczniejszej populacji, kierunek zmian pozostaje identyczny jak w Chełmie. Spraw jest coraz mniej, ale ich charakter się nie zmienia.Ile to trwa? Od kilku miesięcy choćby do rokuCzas trwania postępowań w sprawach o zaprzeczenie ojcostwa jest zróżnicowany. Część z nich kończy się już na pierwszym terminie, jednak nie brakuje spraw bardziej rozbudowanych, które realizowane są kilka miesięcy.Najczęściej postępowania zamykają się w przedziale od 2 do 6 miesięcy, choć zdarzają się również takie, które wymagają dłuższego postępowania dowodowego. Wynika to m.in. z konieczności przesłuchiwania świadków, a także problemów z ich stawiennictwem na rozprawach.Są jednak sprawy, które realizowane są znacznie dłużej – choćby do roku. Dotyczy to przede wszystkim sytuacji, w których sąd dopuszcza dowód z opinii biegłych, czy badań DNA. W takich przypadkach postępowania wydłużają się m.in. przez konieczność oczekiwania na badania lub niestawiennictwo stron.„Dla dziecka to nie jest formalność”Jak podkreśla prof. UMCS dr Małgorzata Kostka-Szymańska z Instytutu Psychologii UMCS, przewlekłość takich postępowań może mieć realny wpływ na rozwój dziecka.– Długotrwały stres związany z niepewnością sytuacji rodzinnej jest czynnikiem ryzyka zaburzeń rozwojowych, zarówno w sferze emocjonalnej, jak i społecznej.Jak wyjaśnia, dziecko potrzebuje stabilności, jasnych relacji i poczucia bezpieczeństwa, a długie i często konfliktowe postępowania mogą te podstawy zaburzać.– W takich sytuacjach dziecko może doświadczać lęku przed odrzuceniem, niepewności co do swojej roli w rodzinie, a także problemów z budowaniem więzi. Przewlekłe napięcie wpływa na rozwój emocjonalny, może prowadzić do trudności w regulacji emocji, a choćby do stanów lękowych czy depresyjnych – wskazuje ekspertka.Szczególnie istotny jest także wpływ takich spraw na kształtowanie tożsamości dziecka.– Brak jasności co do sytuacji prawnej i biologicznej może zakłócać proces budowania odpowiedzi na pytanie „kim jestem”. To z kolei może mieć długofalowe konsekwencje dla relacji społecznych i wyborów życiowych – dodaje.Zdaniem psycholog, postępowania sądowe wpływają również na sposób, w jaki dziecko postrzega relacje i konflikty.– Dzieci uczą się poprzez obserwację dorosłych. Długotrwałe spory mogą zaburzać poczucie bezpieczeństwa i zaufania, a także modelować nieprawidłowe wzorce radzenia sobie z konfliktami – podkreśla.Ekspertka zaznacza jednak, iż w sytuacjach, gdy między stronami nie ma sporu, warto rozważyć uproszczenie procedur.– Skrócenie postępowania oznacza mniejsze obciążenie psychiczne dla dziecka. Zgodna wola stron może sprzyjać budowaniu stabilnych relacji, zwiększać poczucie bezpieczeństwa i ułatwiać kształtowanie tożsamości – wskazuje.Prawo: konieczna kontrola sąduZ kolei na konieczność zachowania obecnych procedur zwraca uwagę dr Piotr Piskozub, adiunkt w Katedrze Prawa Cywilnego WPiA UMCS w Lublinie.– Obowiązujące przepisy nie przewidują innej drogi zaprzeczenia ojcostwa niż postępowanie sądowe. Wynika to wprost z regulacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, w tym z domniemania ojcostwa męża matki dziecka – podkreśla.Jak wyjaśnia, domniemanie to działa automatycznie – również w sytuacjach, gdy małżonkowie faktycznie już nie są razem.– Dotyczy to także przypadków, gdy dziecko rodzi się w trakcie trwania małżeństwa albo do 300 dni od jego ustania. choćby jeżeli matka pozostaje już w innym związku, a biologiczny ojciec jest znany, formalnie ojcem pozostaje mąż lub były mąż – tłumaczy.Prawnik zwraca uwagę, iż choć zdarzają się sprawy bezsporne, w praktyce nie są one dominujące.– W większości przypadków biologiczne ojcostwo jest jednak kwestionowane i sprawy mają charakter sporny. Coraz częściej zaprzeczenie ojcostwa pojawia się także jako element innych postępowań, przede wszystkim w kontekście spraw alimentacyjnych – wskazuje.Jak dodaje, choćby sprawy o charakterze formalnym stanowią dodatkowe obciążenie dla sądów.– W pewnym zakresie można mówić o sprawach, których dałoby się uniknąć, jednak należy pamiętać, iż mówimy o jednej z najważniejszych instytucji prawa rodzinnego – ustaleniu pochodzenia dziecka. Kontrola sądu jest tu kluczowa dla zapewnienia bezstronności i wykluczenia nadużyć – zaznacza.Zdaniem eksperta, choć można rozważać uproszczenie procedur w sytuacjach bezspornych, obecne przepisy spełniają swoją funkcję.– Rezygnacja z drogi sądowej mogłaby prowadzić do nadużyć, choćby jeżeli strony formalnie są zgodne. Stawką jest ustalenie pochodzenia dziecka i jego sytuacji prawnej, dlatego udział sądu w takich sprawach wydaje się uzasadniony – podsumowuje.Między formalnością a koniecznościąStatystyki są jednoznaczne – spraw o zaprzeczenie ojcostwa jest coraz mniej. W Chełmie ich liczba spadła kilkukrotnie, podobnie jak w innych częściach województwa lubelskiego.Nie zmienia się jednak jedno: każda taka sprawa musi trafić do sądu.Z jednej strony mamy przepisy, które mają chronić interes dziecka i zapobiegać nadużyciom. Z drugiej – realne historie ludzi. I choć problem dotyczy coraz mniejszej liczby osób, pytanie pozostaje aktualne – czy w sytuacjach, gdy wszyscy są zgodni, prawo powinno przez cały czas wymagać procesu?Na razie odpowiedź brzmi: tak.Czytaj także:Biała Podlaska. 200 operacji robotycznych w bialskim szpitaluWypadek w Zagoździu. Konar przygniótł 45-latkaPrzez „zieloną granicę” przemycali migrantów z Afryki i Azji. Właśnie zapadł wyrok
Idź do oryginalnego materiału