"Mówił, iż to dla jej dobra". Testament miał ją zabezpieczyć, została bez mieszkania

polsatnews.pl 2 godzin temu

Po śmierci rodziców miała dostać własne mieszkanie i spokojne życie. Zamiast tego 43-letnia pani Anna została z niczym. Wujek sprzedał duże mieszkanie po rodzicach pani Anny w Warszawie i od blisko dwóch lat nie wywiązuje się z zapisów testamentu, dotyczącego zakupu mniejszego lokalu dla 43-latki. Materiał "Interwencji".

Interwencja
Testament miał ją zabezpieczyć, a została z niczym. Materiał "Interwencji"

Anna Urbańska poprosiła redakcję "Interwencji" o pomoc w rozwiązaniu trudnej sytuacji, w której się teraz znalazła. Całe życie mieszkała z rodzicami w dużym mieszkaniu w Warszawie w dzielnicy Bemowo.

- Ukończyłam studia pedagogiczne: edukacja wczesnoszkolna i przedszkolna. W zawodzie pracowałam około 4 lat. Później zachorowałam. Miałam stany lękowe, depresyjne i nie wychodziłam z domu - opowiada.

"Dwoje zakochanych ludzi". Pani Anna miała otrzymać mieszkanie

Cztery lata temu pani Anna, w pracy poznała pana Patryka. Wyprowadziła się od rodziców i razem z partnerem zamieszkali w jego małym mieszkaniu na poddaszu.

- Patryk jest wcześniakiem, urodził się o bardzo małej wadze 600 gram. Ma deficyty rozwojowe związane właśnie z tym porodem. Daje radę. To była ciężka praca, ale są efekty, z których jestem dumna - podkreśla Monika Poniatowska, matka pana Patryka.

ZOBACZ: "Najlepsza mama na świecie" walczy z rakiem. Czasu jest coraz mniej


- Ona skończyła studia pedagogiczne, zna angielski, pracowała w przedszkolu. Nie wiemy co się stało. Ona chyba też nie wie - dodaje.

Dziś para pracuje w sieci fast foodów.

- Ja ich dosyć często widzę. Chodzą na zakupy, za rączki się trzymają. Dwoje zakochanych ludzi, których ktoś na siłę próbuje rozdzielić. Tym kimś jest wujek - mówi pan Marek, sąsiad Anny i Patryka.

Rodzice pani Anny zmarli. 84-metrowe mieszkanie matka pani Anny przepisała testamentem na swojego brata. Zaznaczyła w nim jednak, iż po sprzedaży wujek ma pół roku na kupienie małego mieszkania swojej siostrzenicy. Mieszkanie na Bemowie mężczyzna sprzedał. W ogłoszeniu widniała cena wywoławcza 980 tysięcy złotych. Siostrzenicy nie kupił nic. Od chwili transakcji minęły już niemal dwa lata.

"Miałam otrzymać kawalerkę". Wujek zabrał klucze

- Osobiście rozmawiałem z tym wujkiem. Razem z Anią poszedłem jako osoba towarzysząca. I byłem w tym dawnym mieszkaniu rodziców. Pokazywała mi swój pokoik. No i w pewnym momencie ten człowiek odebrał jej klucze, wywalił ją z mieszkania siłowo, straszył policją żeby się w ogóle do lokalu rodziców nie zbliżała i mówił, iż to dla jej dobra - twierdzi pan Marek, sąsiad pary.

- Wujek wszystko wywiózł z tego mieszkania. Część rzeczy chyba wyrzucił, a część wziął - opowiada pani Anna.

ZOBACZ: Zamawiali okna i drzwi. Zaliczki przepadły. Poszkodowani pozostawieni z długami


Dlaczego po śmierci rodziców mieszkanie nie trafiło do kobiety?

- Bo najpierw było coś takiego, iż byłam na podpisaniu dokumentów po tacie i tam nie wiedziałam co podpisuję. Okazało się, iż zrzekłam się po tacie majątku, części majątku. Mama przepisała na wujka mieszkanie, to znaczy cały majątek. Ja miałam otrzymać kawalerkę od 25 do 35 metrów i mieć płacony czynsz przez 5 lat - mówi.

Wujek pani Anny, Jan Chociłowicz zgodził się na rozmowę z dziennikarzami "Interwencji".

- W testamencie jest napisane, iż mamy siostrzenicy przekazać. I my od tego się nie wykręcamy. Chcemy, żeby ona była tutaj bliżej nas w Łodzi. I cały czas idzie o to, żeby ona tu przyjechała, bo ona w Warszawie nie ma innych osób - powiedział wujek krewny.


- Ale panie Janie, przecież pan doskonale wie, iż ona ma zaświadczenie od psychiatry. I tam jest napisane, iż przenosząc ją w miejsce jej nieznane, przy tych jej fobiach, spowoduje to pogorszenie jej stanu zdrowia - zauważył reporter.

- Najczęściej osoby z tym rozpoznaniem mają bardzo duży kłopot z adaptacją do zmieniających się warunków , a szczególnie do miejsca zamieszkania. Oczywiście takie przenosiny to jest fatalny pomysł w sytuacji takiej pacjentki - potwierdza Jan Tkaczow, psychiatra, psychoanalityk.

"Raz tak mówi, raz tak". Krewny wskazuje na testament

- Rok temu była taka sytuacja, iż najpierw ma u niego zamieszkać, a potem jej kupi mieszkanie. A teraz jej mówi, że kupi w Warszawie, a tydzień temu mówił, iż kupi w Bydgoszczy. Raz tak mówi, raz tak – komentuje pan Patryk.

ZOBACZ: Uwodzi, wzbudza zaufanie i wyłudza pieniądze. Polski żołnierz oszustem


Reporter: To pan stwierdził, iż Bydgoszcz może być, bo taniej prawda?
Wujek: Nie, nie dlatego, iż taniej. Nie rozmawialiśmy o pieniądzach nawet.
Reporter: Mówi pan, iż nie chodzi o pieniądze, ale w Warszawie mieszkania pan nie kupi.
Wujek: Wie pani co… mieszkanie niech sobie wybierze. W testamencie nie ma, iż gdzie. Może być i pod Warszawą. I musi się zamknąć w tej kwocie.
Reporter: W jakiej kwocie właśnie?
Wujek: 400 tys. zł
Reporter: Czyli ogranicza pan kwotę?
Wujek: Tak, to prawda.

Anna Urbańska twierdzi, iż znalazła lokale w podobnej cenie w Warszawie, ale do transakcji nie doszło.

- Rozmawiał wujek z jednym właścicielem i mówił, iż mu nie pasuje. A raz to w ogóle nie chciał choćby rozmawiać, jak ja pojechałam. Kwota mu nie pasowała, bo tam było 430 tysięcy i trzeba było trochę dołożyć. Powiedział, iż nie dołoży - twierdzi.

- Pani Ania powinna niezwłocznie do pełnomocnika procesowego złożyć wniosek o zabezpieczenie jej powództwa. Chodzi o to, żeby zabezpieczyć kwotę, którą ewentualnie pan Jan ma przeznaczyć na zakup mieszkania. Żeby nie stało się tak, iż pan Jan wyzbędzie się całego majątku i choćby w sytuacji, kiedy sąd zobowiąże pana Jana do wykonania zapisu testamentowego, czyli nakaże mu kupić mieszkanie, to żeby nie stało się tak, iż pan Jan powie: ale ja nie mam środków do tego, żeby wykonać ten zapis testamentowy – komentuje prawnik Bartosz Graś.

- o ile przekażemy jej mieszkanie na pewno będzie adnotacja u notariusza, iż siostrzenica nie będzie mogła wprowadzić Patryka do domu - tłumaczy Jan Chociłowicz.

- Gdyby nie Patryk, to musiałabym mieszkać w domu treningowym – podsumowuje pani Anna.

Materiał wideo dostępny jest na stronie "Interwencji".

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Szef MON o kulisach uwolnienia Poczobuta. "Odegrali kluczową rolę"
Idź do oryginalnego materiału