
Jeśli wydaje Ci się, iż Twój iPhone zbyt często „przyrasta” Ci do ręki podczas przeglądania Instagrama, Meta ma dla Ciebie prostą odpowiedź: to nie jest uzależnienie.
Gigant z Menlo Park stanął w tym tygodniu przed sądem w dwóch kluczowych procesach, a linia obrony spółki Marka Zuckerberga wywołuje w świecie tech spore poruszenie.
W Nowym Meksyku prokuratura oskarża Metę o celowe projektowanie mechanizmów uzależniających dzieci, co prowadzi do ich wykorzystywania. Z kolei w Los Angeles jedna z użytkowniczek pozwała firmę za uszczerbek na zdrowiu psychicznym. Odpowiedź prawników Mety? „Uzależnienie od mediów społecznościowych to nie jest zjawisko (is not a thing)”.
„To jak serial na Netfliksie”
Szef Instagrama, Adam Mosseri, zeznając przed sądem, porównał korzystanie z mediów społecznościowych do… oglądania serialu na Netfliksie. Twierdzi, iż platformy nie są „klinicznie uzależniające” w taki sposób, jak narkotyki czy alkohol.
Główny argument Mety opiera się na braku zapisu w DSM (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders) – biblii amerykańskich psychiatrów. Skoro nie ma tam hasła „uzależnienie od social mediów”, to według prawników firmy problem prawnie nie istnieje.
Co na to psychiatrzy?
Tymczasem oświadczenie Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (APA) dość brutalnie punktuje tę linię obrony. To, iż coś nie widnieje jeszcze w podręczniku diagnostycznym (który jest aktualizowany raz na dekadę, a taki okres w świecie technologii to wręcz eony), nie oznacza, iż nie istnieje w rzeczywistości klinicznej.
Dr Tania Moretta, badaczka psychofizjologii, zauważa, iż mechanizmy nagrody i regulacji impulsów w mózgu użytkownika social mediów reagują w sposób bardzo zbliżony do innych uzależnień behawioralnych. Zaburzenia snu, lęki i problemy z funkcjonowaniem społecznym to realne objawy, które nauka bada od lat, podczas gdy korporacje doskonalą algorytmy tak, by te objawy pogłębiać.
Dlaczego to ważne dla nas?
Dla każdego użytkownika ekosystemu Apple, który korzysta z funkcji Czas przed ekranem (Screen Time), ta debata ma wymiar praktyczny. Apple daje nam narzędzia do walki z nawykami, które Meta ogłasza jako „nieistniejące”.
W czerwcu Metę czeka kolejny wielki proces – tym razem z setkami okręgów szkolnych w USA, a w przyszłym tygodniu na ławie świadków ma zasiąść sam Mark Zuckerberg. Wynik tych spraw może zdefiniować, jak będą wyglądać interfejsy aplikacji w przyszłości. Czy zostaną na nie narzucone „etykiety ostrzegawcze” niczym na paczki papierosów? A może zostanie wybrane znacznie zdrowsze podejście?
Facebook to cybernowotwór, który toczy nasze umysły. Czas na radykalną chemioterapię, a nie pudrowanie gangreny [felieton]
Jeśli artykuł Meta przed sądem: „Uzależnienie od mediów społecznościowych nie istnieje”. Prawda jest znacznie bardziej złożona nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.
