Dziesięć lat wspólnych pasji i samodoskonalenia w Hańsku

supertydzien.pl 4 godzin temu
Działalność grupy opierała się na regularnych spotkaniach z hobbystami i specjalistami z różnych dziedzin. Przez lata gośćmi klubu byli kolekcjonerzy, poeci, a także instruktorzy jogi czy tańca, co pozwoliło na integrację osób o zróżnicowanych profesjach i wieku. Istotnym momentem w rozwoju wspólnoty było pozyskanie wsparcia finansowego. Pozyskane środki umożliwiły realizację zaawansowanych warsztatów wyjazdowych, spotkań z psychologami oraz sesji Tai Chi. Dzięki tym funduszom rozszerzono również zasoby mobilnej biblioteki i prenumeratę czasopism kobiecych, co wspierało ideę samokształcenia i otwartości na nowe wyzwania społeczne. Aktywność grupy została zauważona w mediach ogólnopolskich, a także potwierdzona certyfikatem przynależności do krajowej sieci organizacji kobiecych.– Wszystko po to, aby kobiety wyszły z domu, poznały inne panie działające w różnych organizacjach feministycznych i nie tylko (gościłyśmy aktywistki związane z Forum Kobiet Aktywnych woj. lubelskiego),po to by się rozwijać, mieć wpływ na lokalne życie, być otwartym na drugiego człowieka, na to co nowe. Warte podkreślenia jest to, iż przez 10 lat funkcjonowania każde spotkanie poświęcone było innemu tematowi i nigdy się nie powtórzyło! – mówi Wiola Wójtowicz-Wicinska z klubu.Obecnie Klub Kobiet kontynuuje swoją misję mimo upływu lat i zmian personalnych w strukturach bibliotecznych. kooperacja z Gminnym Ośrodkiem Kultury w Hańsku pozwala na nieodpłatne korzystanie z zaplecza lokalowego, co zapewnia stabilność planowanych inicjatyw. Uczestnictwo w klubie pozostaje dla członkiń przestrzenią do pracy nad pewnością siebie, wzajemnego szacunku oraz przełamywania społecznych stereotypów. – Nauczyłam się bardziej doceniać siebie i drugiego człowieka – mówi Halina.– Ważne dla mnie jest to, iż wspólnie podejmujemy decyzje, poruszamy tematy, dyskutujemy i wyciągamy wnioski. Nauczyło mnie to szanować zdanie innych – kontynuuje Krystyna.– Wsparcie z grantu, o który zabiegała Wiola, pozwoliło nam na wspólną prace nad sobą i ze sobą. A to dało nam możliwość dostrzeżenia wybuchowo-niszczycielskiej mieszanki, która w nas tkwi, Matki Polki z małą grzeczną dziewczynką. A więc na jednej szali - autorytatywność ocierającą się o dulskość i despotyzm, naprzeciw wadze - służalczość, zasługiwanie na miłość, wyniszczający irracjonalny lęk co powiedzą inni. Powoli zdejmujemy te kajdany narzucone nam z zewnątrz. Odkryliśmy, iż euforia życia jest cnotą. Nabieramy odwagi, by ukazać w pełni swoją kobiecą wrażliwość – dzieli się z nami Bożena.– A ja cieszę się, iż mam się z kim spotkać i wyjść z domu – dodaje Katarzyna.Inicjatywa ta udowadnia, iż lokalne działania oddolne mają realny wpływ na jakość życia i poczucie podmiotowości kobiet w środowisku wiejskim.
Idź do oryginalnego materiału