Boisz się mikrofalówki w kuchni? Badania przewracają mit do góry nogami

natemat.pl 1 godzina temu
Mikrofalówka od lat budzi kontrowersje. Jedni nie wyobrażają sobie bez niej życia, inni omijają ją szerokim łukiem, przekonani, iż "zabija" wartości odżywcze. Tymczasem badania naukowe pokazują coś zaskakującego – to nie sama metoda, ale sposób gotowania ma największe znaczenie.


Wbrew obiegowym opiniom, kuchenka mikrofalowa nie jest kulinarnym wrogiem numer jeden. Co więcej, w wielu przypadkach może choćby lepiej chronić składniki odżywcze niż tradycyjne gotowanie.

Jak adekwatnie działa mikrofalówka?


Zanim przejdziemy do witamin i minerałów, warto zrozumieć podstawy. Kuchenka mikrofalowa wykorzystuje promieniowanie elektromagnetyczne (niejonizujące), które wprawia w ruch cząsteczki wody i inne naładowane elementy w jedzeniu. W efekcie dochodzi do szybkiego wytworzenia ciepła wewnątrz produktu.

To głównie ta cecha odróżnia mikrofalówkę od piekarnika czy patelni, gdzie ciepło przenika od zewnątrz do środka. W teorii oznacza to bardziej równomierne podgrzewanie, choć w praktyce – jak każdy wie – zdarzają się "gorące" i "zimne" punkty. Najważniejsze jest jednak coś innego, czyli czas i temperatura. Mikrofalówka działa szybko, a to ma najważniejsze znaczenie dla zachowania wartości odżywczych.

Co naprawdę niszczy składniki odżywcze?


W dyskusji o zdrowym gotowaniu często pomija się fakt, iż składniki odżywcze niszczy przede wszystkim ciepło, woda i czas, a nie konkretne urządzenie.

Długie gotowanie w wysokiej temperaturze może rozkładać witaminy – zwłaszcza te najbardziej wrażliwe, jak witamina C. Co więcej, tradycyjne gotowanie w wodzie prowadzi do ich "ucieczki" do wywaru, który często po prostu wylewamy.

Mikrofalówka działa inaczej, bowiem skraca czas obróbki, często nie wymaga dodatku wody (lub oleju), a także ogranicza kontakt składników z wysoką temperaturą. Dzięki temu osiągamy mamy mniejsze straty składników odżywczych niż mogłoby się wydawać.

Mikrofalówka kontra garnek


Najwięcej emocji budzą witaminy i słusznie, bo to one są najbardziej wrażliwe na obróbkę cieplną. Badania pokazują, że:

witamina C często lepiej zachowuje się w mikrofalówce niż podczas gotowania w wodzie,

witaminy rozpuszczalne w wodzie (np. z grupy B) są szczególnie narażone na wypłukiwanie,

witaminy rozpuszczalne w tłuszczach (jak E czy K) mogą reagować różnie w zależności od produktu i metody.


Nie ma jednej uniwersalnej reguły dla wszystkich składników, ale ogólny trend jest jasny – im krócej i przy mniejszej ilości wody gotujemy, tym większa szansa na zachowanie witamin, a w tym mikrofalówka często ma przewagę.

Co dzieje się z białkiem, tłuszczem i węglowodanami?


Mikrofalówka, jak każda forma podgrzewania, zmienia strukturę żywności. Białka się denaturują, tłuszcze mogą się utleniać, a skrobia zmienia swoją przyswajalność.

Brzmi groźnie? Niekoniecznie.

To naturalne procesy, które zachodzą także podczas smażenia czy pieczenia. Co ciekawe, w niektórych przypadkach mikrofalówka może:

zwiększać ilość tzw. skrobi opornej (korzystnej dla jelit),

poprawiać strawność niektórych składników.


Zmiany dotyczą więc głównie struktury i tekstury jedzenia, a nie jego wartości zdrowotnej w prostym sensie.

Wszystko zależy od tego, jak gotujesz


Ostatecznie mikrofalówka nie jest ani cudownym rozwiązaniem, ani zagrożeniem dla zdrowia. To po prostu narzędzie i jak każde, może być używane lepiej lub gorzej.

Najważniejsze czynniki to:


czas podgrzewania,

temperatura,

ilość wody,

rodzaj produktu.


Jeśli zależy nam na zachowaniu wartości odżywczych, mikrofalówka może być wręcz sprzymierzeńcem. Krócej, szybciej i często… zdrowiej niż w garnku pełnym wrzątku.

Idź do oryginalnego materiału