Nie, nie pracuję na pełny etat, bo chyba bym nie wyrobiła przy dwóch etatach.
Ale teraz, wraz ze zmianą proboszcza w jednej z będzińskich parafii, można powiedzieć, iż mam jeszcze jedną pracę, tyle iż choćby na pełen etat. Wiecie, nowy proboszcz nie za bardzo się orientuje co jest gdzie w zakrystii. A ja przez ostatni rok doskonale nauczyłam się praktycznie wszystkich czynności przy ołtarzu, wiem gdzie są jakie paramenty, wiem gdzie się przechowuje hostie, komunikanty, ornaty, lekcjonarze, wina mszalne, a w zaledwie dwa dni nauczyłam się przygotowywać w 100% ołtarz pod Mszę świętą. Łącznie z nalewaniem wina i wody do ampułek oraz oświetleniem całego kościoła. Pytam się tylko o jedno - gdzie są na tych Mszach pozostali ministranci? Tyle się mówi o braku powołań, a tam, gdzie te powołania powinny się rodzić, brakuje jednego - dyscypliny i systematyczności. Ja wiem, iż teraz każdy dzieciak ma milion zajęć dodatkowych, ale naprawdę każdy ma je codziennie, a przez to nikogo w tygodniu nie widać przy ołtarzu? No trochę trudno mi w to uwierzyć...
Czuję się prawie jak kościelny. Tylko kościelnemu płacą za wykonywaną pracę, a zwykły choralista roby wszystko wolontaryjnie...


![Jubileuszowy XX Przegląd Poezji Recytowanej i Śpiewanej Osób Niepełnosprawnych „O Księżyc Twardowskiego” w Warsztatach Terapii Zajęciowej w Biszczy [16.10.2026]](https://niepelnosprawnilublin.pl/wp-content/uploads/2026/10/16_10_2026_Biszcza_DSC_0025.jpg)
![Sztuka w cieniu niepokoju. Relacja z wernisażu wystawy Marcina Wrzala [16.10.2026]](https://niepelnosprawnilublin.pl/wp-content/uploads/2026/10/16_10_2026_Wrzal_Co-sie-z-nami-stalo_5.jpg)





