Ebola zbiera śmiertelne żniwo. Ponad 100 ofiar, USA budują ośrodek kwarantanny

polsatnews.pl 10 godzin temu

Liczba ofiar śmiertelnych eboli w Demokratycznej Republice Konga przekroczyła 100 - wynika z najnowszych danych władz sanitarnych. Od połowy maja potwierdzono już 550 przypadków choroby, a zakażenia odnotowano także w sąsiedniej Ugandzie. Walkę z epidemią utrudniają ataki na personel medyczny, działalność grup zbrojnych oraz nieufność części mieszkańców wobec służb zdrowia.

Moses Sawasawa/AP
Epidemia eboli w Kongu: ponad 550 przypadków zakażenia

Według najnowszego raportu opublikowanego w poniedziałek wieczorem, od początku obecnego ogniska choroby zmarło 101 osób, a 19 pacjentów wyzdrowiało. Większość przypadków odnotowano we wschodniej prowincji Ituri, która odpowiada za ponad 90 proc. wszystkich zakażeń.

Przypadki eboli wykryto również w prowincjach Kiwu Północne i Kiwu Południowe, a wirus przedostał się już przez granicę do Ugandy.

Eksperci podkreślają, iż rzeczywista liczba zakażeń może być wyższa. Ognisko choroby zostało potwierdzone z opóźnieniem, a służby sanitarne przez długi czas miały ograniczone możliwości diagnostyczne.

Ebola w Kongu. Ponad 550 przypadków zakażenia od połowy maja

Obecne ognisko choroby zostało oficjalnie ogłoszone 15 maja. Za epidemię odpowiada rzadki szczep wirusa znany jako Bundibugyo, dla którego nie istnieje w tej chwili zatwierdzona szczepionka ani leczenie.

To odróżnia go od szczepu Zaire, odpowiedzialnego za większość wcześniejszych epidemii eboli w Demokratycznej Republice Konga. W przypadku tego wariantu opracowano już szczepionki oraz metody leczenia.

Władze sanitarne tłumaczą, iż szybki wzrost liczby przypadków jest częściowo efektem zwiększenia możliwości diagnostycznych i przebadania próbek pobranych wcześniej od pacjentów.

ZOBACZ: Trump zapowiada przełom w rozmowach z Iranem. Mówi o kilku dniach

Epidemia eboli. Ataki na medyków i działania rebeliantów utrudniają walkę z wirusem

Sytuację dodatkowo komplikuje niestabilna sytuacja bezpieczeństwa we wschodniej części kraju. Pracownicy służby zdrowia wielokrotnie stawali się celem ataków ze strony rozwścieczonych mieszkańców, a do części miejscowości nie mogli dotrzeć z powodu działań zbrojnych prowadzonych przez rebeliantów.

Wschodnie regiony Demokratycznej Republiki Konga od lat pozostają areną walk dziesiątek ugrupowań zbrojnych. Część z nich utrzymuje związki z państwami regionu lub organizacjami powiązanymi z tzw. Państwem Islamskim.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzegła, iż konflikt ogranicza dostęp do zagrożonych obszarów, utrudnia monitorowanie sytuacji i zwiększa ryzyko niewykrytego rozprzestrzeniania się wirusa.

"Konflikt ogranicza dostęp dla służb odpowiedzialnych za reakcję na epidemię, zakłóca działania związane z monitorowaniem i zwalczaniem choroby oraz zwiększa ryzyko niewykrytej transmisji wirusa" - przekazała WHO.

ZOBACZ: Silne wstrząsy na Kubie. Trzęsienie było odczuwalne także poza wyspą

USA budują w Kenii ośrodek kwarantanny dla osób narażonych na ebolę

W związku z epidemią kontrowersje wywołuje również budowany przez Stany Zjednoczone ośrodek kwarantannowy w Kenii. Według Reutersa ma on powstać w mieście Nanyuki na terenie bazy lotniczej i dysponować około 50 łóżkami. Placówka ma być przeznaczona dla obywateli USA, którzy mieli kontakt z wirusem, ale nie wykazują jeszcze objawów choroby.

Projekt wywołał protesty części mieszkańców. W ubiegłym tygodniu podczas demonstracji zginęły dwie osoby, a we wtorek policja użyła gazu łzawiącego do rozpędzenia kolejnych protestujących.

Mieszkańcy zarzucają władzom Kenii i Stanom Zjednoczonym przenoszenie ryzyka związanego z epidemią poza terytorium USA. Administracja prezydenta Donalda Trumpa podkreśla natomiast, iż nie zamierza dopuścić do wjazdu na teren Stanów Zjednoczonych osób zakażonych wirusem eboli. Według amerykańskich władz osoby, u których pojawią się objawy choroby, miałyby być kierowane do leczenia w innych państwach

Idź do oryginalnego materiału